Wojna! Wojna na ustach niemal wszystkich. Timeline upatruje III części światowego dramatu, Twitter zbroi się w 140 znaków, a na Facebooku Twoi znajomi, choć nigdy byś się tego po nich nie spodziewał, stają się w mgnieniu oka ekspertami w dziedzinie polityki, strategii i stosunków międzynarodowych, zrzeszając przy tym znajomych-znajomych-znajomych. Jednym słowem – wrze!
Powinniśmy pamiętać, że to, co dostajemy, to zaledwie skrawek informacji. Nie jesteśmy przecież dopuszczani do rozmów dyplomatów, nie wiemy, co jest ustalane. Robi się to za nas i robią to Ci, których wybraliśmy. Jedyne, co możemy robić, to dyskutować, spekulować i oglądać wydania specjalne, w których goście omawiają poszczególne scenariusze, porównują armie, mówią nam, po której stronie jest siła i że siła jest oczywiście z nami.
Najgorsze w tym wszystkich są spekulacje. Spekulacje rodzą plotki. Spekulacje rodzą obawy. Naród się boi, naród się trzęsie przed szaleństwem Putina.
Wojny raczej nie będzie, ale może coś zrozumiesz.
Jeśli czujesz się zagrożony, boisz się wojny, może w końcu zdasz sobie sprawę z tego, jak wszystkie działania, podejmowane przez Ciebie na co dzień, są płytkie. Check-in na foursquare jest niczym wobec wojny. Zdjęcia na Instagramie z hashtagiem #foodporn są niczym wobec wojny. Śmieszne zdjęcie z imprezy na Facebooku jest niczym wobec wojny. #hashtagmilosci jest niczym wobec wojny. I można iść tak dalej. Ba, ten wpis jest niczym wobec wojny. Miałby sens, gdyby był z wojny, przez wojnę i dla wojny pisany, bo podczas wojny treści tego typu stanowiłyby wartość dla narodu, dla mediów i dla bliskich.
Wobec zagrożenia wojny przestajemy „żyć”, a zaczynamy „ŻYĆ”. Pomyśl. Założę się, że przynajmniej 3/4 Twoich działań odchodzi w jednym momencie na dalszy plan. Odzywa się instynkt. Odzywa się chęć przetrwania.
Do wojny, tak jak do przyjścia dziecka na świat, nie da się przygotować.
Parę tygodni temu wraz z Dawidem Adamkiem, Damianem Moskalskim oraz Pawłem Czapskim rozmawialiśmy w Cafe Magia w Krakowie (swoją drogą niezwykłe miejsce) o wojnie właśnie, o post-apokaliptycznym świecie. Zgodnie doszliśmy do podobnych wniosków. Chyba zresztą nietrudno do nich dojść….
Wojna jest czymś okropnym, ale to dzięki niej w pewnym momencie przestajemy myśleć o nowym samochodzie, na zakup którego ciułamy od kilku miesięcy pieniądze, odmawiając przyjemności, a zaczynamy myśleć o sobie, o życiu i o bliskich. Jeden błąd – nie ma Cię. Cieszysz się z każdej godziny, przetrwasz albo nie, jesteś TU I TERAZ – żyjesz.
Zdjęcie: Robert Capa – swoją drogą polecam świetną autobiografię tego sławnego fotografa pt. „Capa. Szampan i krew”.