Walczę o to by być tu i teraz

Walczę o to by być tu i teraz

Istoty nieświadome są bardziej szczęśliwe 27 października 2013

Istnieję za mało. Codziennie to sobie uświadamiam, kiedy łapię się na tym, że myślę za dużo o przeszłości oraz przyszłości. Że za bardzo ulegam internetowi, że zbyt bardzo mnie wciąga. Tracę życie. To głupie, ale odczuwam niesmak, kiedy czuję, że nie ma mnie teraz, że istnieję „gdzieś tam”, ale nie w danej chwili.

Lubię wpędzać się w tętniącą życiem strefę zwaną teraźniejszością. Mam nawet do tego używki, które potrafię w perfekcyjny sposób wykorzystać. Jest to basen, szybka jazda autem po torze lub po krętej nie uczęszczanej przez nikogo trasie, gokarty, mountain biking. Nie ciąży mi wtedy czas, nie ciążą mi wtedy problemy, myślenie czy brzemię osobowości. W końcu jeśli choć na sekundę wyślizgnę się z „obecnej chwili” mogę skończyć źle – na drzewie lub w rowie, mogę umrzeć. Kiedy pojawia się rzeczywiste zagrożenie, umysł nieruchomieje, a ja osiągam stan całkowitej obecności tu i teraz. Ten stan jest po prostu piękny. Dążę do tego żeby móc go osiągać na co dzień, kiedy chcę – jest z tym co raz lepiej, ale jeszcze długa droga przede mną.

Przyszłe niebo potrafi stworzyć teraźniejsze piekło

Spoglądanie w przyszłość niekoniecznie jest fajne, choć uwielbiamy to robić. Przyszłość napawa nadzieją lub wprawia w stan miłego oczekiwania. Wizualizujemy siebie na nowym stanowisku, w nowym samochodzie, z osobą w której się zakochaliśmy, ba, wizualizujemy sobie ilość lajków w poście, który jutro dodamy!!

Uciekaj do swojego azylu

Nasz umysł ma obsesję na punkcie przyszłości, widzi ją jako bezpieczny azyl, w którym próbuje się chronić przed niezadowalającą teraźniejszością. Jeśli teraz nie potrafimy sobie radzić z problemami, dlaczego mamy potrafić je rozwiązać w przyszłości?

Uczę się być bardziej niż jestem

Codziennie uczę się być bardziej niż jestem, wyciszać umysł. Zwłaszcza, że atakuje mnie milion informacji. E-maile, social media oraz RSS’y – ilość danych jest przeogromna. Zdarza mi się czuć ogromne zmęczenie, wręcz przytłoczenie informacjami. Problemy. Kocham się w nich, ponieważ nadają one coś w rodzaju tożsamości, są moim odniesieniem do świata. „Życie to walka” – mówią. Robię tak ja, robisz tak Ty. Przez lata definiujemy własną tożsamość, oglądając ją przez pryzmat problemów i cierpień, no bo czym byśmy bez tego byli?

W poszukiwaniu pełni

Cierpię na brak pełni. Zawsze będę czuł się niespełniony. Poddaję się więc przymusowi mojego umysłu spełniając swoje zachcianki, gonię za czymś, z czym na krócej lub dłużej będę mógł się utożsamić, żeby wypełnić odczuwalną wewnątrz pustkę – to adoracja kobiet, najnowocześniejsze sprzęty, szybkie samochody, ekskluzywne prezenty i ubrania, władza, sukcesy, pieniądze, ilość komentarzy na blogu, ilość obserwujących na twitterze, popularność w social media i wszelkie przywileje – po co to wszystko?? Aby mieć o sobie lepsze wyobrażenie, poczuć się pełniejszym niż dotąd? Wszystko udaje mi się osiągać, jednak pustka jest tam, gdzie była wcześniej, wciąż tak samo bezdenna.

Ludzkość to gatunek chory, dotknięty niebezpiecznym obłędem na punkcie swojego ego. Nie wierzę, że jestem sam, który to widzi i który stara walczyć się z potwornością umysłu, który każe mi tracić życie na absurdalne sprawy i wymyślone potrzeby – ale tak ten świat działa, zwłaszcza teraz, kiedy bardziej wolimy „mieć niż być”.

Chorujemy nie zdając sobie sprawy z tego, że cały czas utożsamiamy się z czymś zewnętrznym. Potrzebujemy nieustannego dożywienia, by zaspokoić pragnienia. Nasze ego opiera swoją tożsamość na tym „co mamy”, „co posiadamy”, „czego chcemy” „co zrobiliśmy”, ale żadna z tych rzeczy nie jest „nami”. Często odtrącam niewygodne „teraz” mówiąc sobie: „pewnego dnia kiedy zdarzy się tamto czy owo, będzie mi wreszcie dobrze”. W tym momencie jestem głupcem, stwarzającym sobie problemy, głupcem, który odtrąca swoje „tu i teraz”, w którym nie chcę być, wiążąc nadzieje z czysto projekcyjną przyszłością, w której chciałbym się znaleźć.

To smutne, że potrafimy odnaleźć swoją tożsamość np. w nowym modelu iPhone’a.

W żadnej materialnej rzeczy nie zdołamy odnaleźć swojej tożsamości. Jeśli jesteś na tyle głupi, że tego nie rozumiesz, poczekaj do śmierci. Śmierć złuszcza wszystko, co nie jest nami, pozostawiając nas samych sobie. Chcę być „bardziej”, uskuteczniam to od paru lat i jestem przekonany, że kiedyś osiągnę spokój odrzucając wszystko to co zbędne i miałkie.