Pokolenie lajkersów

Pokolenie lajkersów

Praca 11 czerwca 2013

Wyrosło nam pokolenie lajkersów. Lubimy lubić – to przecież bardzo wygodne, nie wymagające myślenia – to poprawne stwierdzenie i prawdziwe. Jeśli się ze mną zgadasz daj łapkę w górę.

„Łapka w górę” na YT, „ulubione” na Twitterze czy „lubię to” na Facebooku – to interakcja drugiego sortu. „Lajki” spłaszczyły komunikację do tego stopnia, że samym klikaniem w „lubię to” podtrzymujemy nasze dawne znajomości. Nie musimy już ze sobą rozmawiać, wystarczy, że raz na jakiś czas zalajkujemy sobie jakieś zdjęcie – wysyłamy wtedy sygnał – „tak, pamiętam o Tobie, podoba mi się Twoja nowa fryzura” etc.

Lajki to cudowne, nie wymagające żadnego myślenia narzędzie, by wysłać danej osobie sygnał „jestem przy Tobie”.

Sam jestem lajkersem. Uczestniczę w tym całym cyrku, zdarza mi się również namawiać innych, by także dołączyli do tej przaśnej zabawy. Patrząc na to wszystko z góry, wygląda to po prostu beznadziejnie, śmiesznie, żałośnie. Prawdopodobnie Ciebie to nie dotyczy, ale istnieją osoby, które kolekcjonują „lajki”.

Takiemu modelowi życia mówię stanowczo nie. Dzieciaki i młodzież za moment przestaną konfrontować się z realnym życiem. Jest to zrozumiałe, w końcu życie „na kablu” jest niekiedy bardziej angażujące niż to realne. Zgarbione nad klawiaturą nastolatki za pomocą mediów społecznościowych mogą kreować się na tych, kim nie są, mają tam setki przyjaciół, dodają odjechane, wymuskane fotki na Instagramie, kreują się na gwiazdy…. Mogą również usuwać i dodawać znajomych, kasować złośliwe komentarze. Mogą prezentować się wszystkim tylko z dobrej, wręcz zajebistej strony. Na szczęście świat „realny” nie przestał być odrealniony i rządzą nim prawa ery pre-internetowej. Wirtualni znajomi niestety nie obronią przed życiem. Zaślepienie Internetem, jego nieumiejętne wykorzystanie będzie się równać z porządnym mantem od rzeczywistości.

Internet jest cudowny, to prawda, fajnie jest być na pierwszej stronie w wynikach google, ale zastanów się, jeśli Internet nagle przestałby istnieć, wszystkie komputery trafiłby szlag, czy dalej coś byś znaczył? Jeśli nie, jesteś zerem. Jeśli tak, przywrócisz mi wiarę w człowieka.

Jeśli myślę o mediach społecznościowych, myślę o interakcji. Ta z „lajka” jest dla mnie nieistotna. Właściwie lajka można o kant dupy rozbić. To co naprawdę się liczy, to komentarze i to nie tylko dlatego, że wpływają na EdgeRank – pieprzyć EdgeRank. Komentarze są początkiem dyskusji, dowodem na to, że ktoś przeczytał tekst, zaznajomił się z nim od początku do końca. Poświęcił w pełni swój czas dla Ciebie. Komentarze to najcudowniejsze kochanki każdego blogera czy strony internetowej dlatego życzę sobie i Tobie abyś miał/miała ich najwięcej.