Nie jestem moją historią

Nie jestem moją historią

Istoty nieświadome są bardziej szczęśliwe 8 września 2014

Każdy ma swoją niezwykle ważną historię. Niektórzy żyją swoją legendą, którą stawiają ponad aktualnym życiem, inni dopiero tworzą swoją historię, odżegnując się od tego, co działo się w przeszłości. Opowieści naszego życia bywają barwne i dumne – to te historie, których możemy zazdrościć również innym, które chcielibyśmy, by były naszymi. Są też te, które opowiadają o pechu i nieszczęściu, historie z przestrogą.

Co z moją historią? Muszę jakoś to wszystko ubrać w ramy, prawda? Przedstawić się z imienia i nazwiska, opisać to, co robię, czym się interesuję, gdzie pracuję, jakie jest moje ulubione wino, etc. Bliżsi znajomi znają dodatkowo mniej lub więcej bardziej pikantnych szczegółów, które wpływają na to, jak jestem przez nich postrzegany. Doszliśmy do czegoś, co nazywa się „wizerunkiem”.

To prawdopodobnie na nim zależy nam od wieków, nie sądzisz? Dbamy o niego i obchodzimy się z nim jak z jajkiem. To wizerunek każe nam robić sobie 40 zdjęć i wybierać tylko te, na których wychodzimy przezajebiście, to on każe nam milczeć, kiedy chcemy coś powiedzieć, to wreszcie on koloruje naszą nędzną rzeczywistość.

Żyjemy w świecie, w którym nawet pasztet ma swoją opowieść.

Można snuć o sobie opowieści. Można opisywać siebie na milion ciekawych sposobów, ale nie można stać się ich – tych opowieści – niewolnikiem. Opowieści kastrują z prawdziwego istnienia, pozbawiają nas bycia osobą, która żyje w teraźniejszości i rozwija się jako istota ludzka pod wpływem zmieniających się okoliczności życiowych. To opowieści sprawiają, że stajemy się jak klocki, które pasują do układanki naszego wizerunku widzianego przez nas i przez innych.

Czasem zdarza się (i to jest najgorsze), że stajemy się autorem jednej opowieści rozbitej na części i tkwimy pod tym jednym „tytułem” przez całe życie. Pragnienie „spójnego” ja, wybranie czegoś uniwersalnego to przeciętna średnia swoich najlepszych cech. Nie można nikogo za to winić. To jest wygodne. Nie można krytykować wygody.

Najgorzej jest jednak wtedy, gdy opowieść przestaje być opowieścią, a staje się bajką.