Nie da się uciec od problemów

Nie da się uciec od problemów – trzeba je zaakceptować

Istoty nieświadome są bardziej szczęśliwe 11 maja 2013

Od kiedy granice nie są szczelnie zamknięte każdy z nas ma możliwość przeniesienia się do innego kraju. To przejaw współczesnej swobody. Sam często zastanawiam się nad tym, by na parę miesięcy wyemigrować do Włoch. W końcu mogę sobie pozwolić na to, by pracować zdalnie – wystarczy mi szybkie łącze. Być może w tym roku w ramach testu uda mi się przenieść cały majdan wraz z psem i kobietą do Italii albo do czeskiej Pragi, albo do jakiegoś innego miasta/kontynentu. Jeden-dwa miesiące życia w innych warunkach – to może być ciekawe. Na razie jednak pozostaje to w kwestii planów.

To o czym chciałem dzisiaj napisać dotyczy poszukiwania szczęścia związanego ze zmianą kraju. Miałem tę możliwość, że udało mi się być w wielu miejscach na świecie. W czasie tych wyjazdów przekonałem się o tym, że nie ma raju na Ziemi – takie coś nie istnieje. Bardzo chciałbym mieszkać w Nowej Zelandii, wieść bajkowe życie, codziennie napawając się pięknymi widokami i smakiem pysznej kawy pitej na ganku mojego domu. Piękna wizja. Prędzej czy później jednak zacznie mi prawdopodobnie czegoś brakować. To może być wszystko – kuchnia, europejski gwar, ludzie etc.

Wyjeżdżając na stałe za granicę nie pozbawimy się problemów, które nas otaczają – spakujemy je wraz z ciuchami do walizki.

Możesz pomyśleć: – „Kuźwa, mieszkanie w Nowym Jorku, na Hawajach czy Nowej Zelandii? – rzuciłbym wszystko i tam poleciał. Tam na pewno jest inaczej, byłbym szczęśliwszy, nie to co tutaj w tej gównianej Polsce.” Może byłbyś szczęśliwszy – na pewno przez jakiś okres czasu. Nie byłoby to jednak szczęście permanentne – zwłaszcza jeśli uciekałbyś od problemów, otóż nie da się uciec od problemów. Wszystkie swoje lęki, obawy, euforie, depresje, złość, radości zabrałbyś ze sobą – kwestią czasu byłoby kiedy wyszłyby one „na wierzch” i dały Ci w kość.

Pomyślisz – „pierdolenie…” – otóż nie. Możliwość uświadomienia sobie tego, że wszystkie nasze problemy są cały czas „wewnątrz nas”, niezależnie od tego jak daleko od nich uciekamy, może być bardzo wyzwalające. Co to oznacza? Po prostu zaakceptuj swoje życie i swój kraj oraz miejsce w którym żyjesz. Rozwiązuj problemy, nie uciekaj od nich od razu za granicę, zmiany mogą przyjść bardzo szybko, wystarczy wyzbyć się narzekania, które bywa frapujące i dołujące oraz łączy nas z innymi uczestnikami niedoli naszej wspólnej narodowej. W końcu to lepiej biadolić z innymi. Najgorsze to nie robić nic i narzekać, spędzając całe swoje życie we „Wsi Zapadłe”.

Beata Pawlikowska mówi: „Jeżeli chciałbyś coś w swoim życiu zmienić, nie szukaj biletu na koniec świata, tylko zacznij tu i teraz. Szczęście nie mieszka w określonej części świata, tylko w Twojej własnej duszy.” – i ja się z tym zgadzam.