Człowiek współczesny boi się śmierci, ucieka przed śmiercią, w zasadzie nie cieszy się życiem, można nawet powiedzieć, że unika życia.
Dlaczego? Odżywia się zdrowo i racjonalnie, bierze leki, które mają zapobiec chorobom, które mogą go dopaść, nagle uświadamia sobie, że nie może żyć bez kijków do nordic walking, kupuje platynową kartę do siłowni, kupuje masę niepotrzebnego sprzętu, by uatrakcyjnić sobie ćwiczenia – te wszystkie aplikacje do biegania pokazujące ile przebiegło się kilometrów, ile spaliło się kalorii….
Niektórzy też miarkują sobie alkohol oraz inne używki. Pytanie, po co? Kiedy ktoś boi się śmierci umiera delikatnie, kiedy ktoś korzysta z życia, czerpie z niego pełnymi garściami można rzec umiera hucznie. I w tym hucznym umieraniu, fakt, można w którymś momencie stwierdzić, że mogło się przystopować z niektórymi rzeczami, ale na pewno taka osoba nie zarzuci sobie tego, że nie spróbowała w życiu wszystkiego, co było możliwe. Pany, Panie, nie bójmy się żyć i zapomnijmy o śmierci.