Dobra Panie i Panowie, jakiś element „martwego rzeźnika” jeszcze we mnie siedzi #kmwtw. Szafiarski cyrk Bieleckich właśnie wjechał do miasta. Spalone polskim słońcem gibony wyją w klatkach obwieszczając miastu nowinę: Dzień dobry; Dobry wieczór; Witam – najlepszy bloger modowy – ja :).
Przed Państwem trzy nieziemskie, przepraszam odjebane w kosmos stylóweczki, na próżno szukać lepszych na modowych blogach.
Pierwszy strzał
Czyli – tak się wożę, kiedy załatwiam biznesy. Potwierdzić to może nawet Mariusz Łodyga. Nie znasz Mariusza? Masz minusa. Skórzana kurtka Gipsy, kowbojki Buffalo, odjebane Ray Bany z polaryzacją, spodnie od Wranglera, koszulka – oczywiście z jakimś tajemniczym, zajebistym nadrukiem, majtki DKNY, skarpetki kupione przez mamę – koniecznie nie do pary, żeby było jeszcze bardziej odjechanie. I jest, bum, oto ja…#jaramsiesoba #bozejestemsexy szkoda tylko, że auto mam małej pojemności, ale „długość” staram się nadrobić w rozmowie. 75 kroków, 27 mrugnięć, dwa telefony i klient jest mój. Zaczynam od „dzień dobry”, potem ściągam kurtkę.
Drugi strzał
Czyli, tak się wożę, kiedy przyjeżdżają do mnie goście. Mama zawsze mi powtarzała – „synu, jesteś wyjątkowy”, a mamy się przecież nie mylą. Poczucie stylu kupiłem na Dworcu Zachodnim, kolejne jego części dostałem w Pałacu Kultury oraz na jednej z wycieczek do Słowacji. Obiecuję, tak się będę nosił kiedy przyjedzie do mnie Justyna Sekuła i Magdalena Stępień. Tak siedząc w trawie, popijając herbatę z drogiej zastawy, będę im deklamował piękne rzeczy. Ta wniebowzięta rozmarzona stylizacja jest sponsorowana przez moją dobrą znajomą z LO, która właśnie powoli startuje z nowym faszonowym, w sensie koszulkowym biznesem – Farsa – dzieje się dobro. Od niej dostałem t-shirt, buziaki, przytulenia, objęcia, westchnienia – nie mogłem o tym nie wspomnieć.
Trzeci strzał
Czyli, tak się wożę, kiedy jestem niebezpieczny. Och, jeśli pan bożek da i zagram koncert, będę tak, a nie inaczej. To się zdarza kiedy masz idealną ilość limfocytów i czerwonych ciałek krwi i to nie dlatego, że wcześniej zjadło się suplement diety Centrum, to się zdarza kiedy chemia łączy się z biologią i nie piszą o tym w podręcznikach. To taki progresywny Jattaman, ja wtedy nie żyję, ja wtedy tryskam życiem, szukając turbounlockera, z rozpiętym rozporkiem, będąc alfonsem dwudziestu w paczce papierosów. Tu nie ma miejsca na iskierki, przebłyski, strumienie, idee. Przyjmij mnie ze smakiem w taki sam sposób w jaki chrześcijanie spożywają ciało Jezusa.












