W pewnym etapie mojego życia poczułem, że w tym momencie, kiedy stałem się dorosły, jednocześnie cofnąłem się w swojej dojrzałości. Przeprowadziłem się do Wrocławia, lubiłem swoją nową pracę, małe mieszkanie; byłem przyzwyczajony do wszystkiego, co mnie otaczało i nie chciałem tego stracić. Było mi dobrze, ale jednocześnie czułem, że żyję w klatce, funkcjonuję na autopilocie. Przerażało mnie to, bo zacząłem przyzwyczajać się do myśli, że moje życie będzie wyglądać tak, a nie inaczej.
Kim jestem, by wykraczać poza scenę, zadzierać nosa oraz w ogóle myśleć o tym, że może mi się udać?
Cenię sobie swój czas, który poświęcam na określone rzeczy i lubię, kiedy to poświęcenie ma sens. Nigdy nie byłem fanem ślepego naśladowania oraz byciem niewolnikiem rozkazu – czym by mnie to wyróżniło, zwłaszcza w pracy, w której trzeba czasem wyjść poza banalność? Niczym! Oczywiście, łatwiej jest się podporządkować przyjętym standardom, łatwiej jest podążać za stadem, nie rozwijać się, kończyć pracę o 16, wracać do niej o 8 i posiadać zaprogramowane pięć dni w tygodniu. Łatwiej ignorować swoje uczucia i je zagłuszyć, trzymać język za zębami, niż mówić (czasami) niewygodną prawdę, zwłaszcza gdy coś się nam nie podoba. Łatwiej robić to, co robiło się do tej pory, mimo że nie potrafimy tego znieść, niż stawić czoła brutalnej rzeczywistości i uczuciu niespełnienia. Ryzyko to dla niektórych tylko termin w słowniku.
Łatwiej pozostać w swojej strefie komfortu, w ciepełku swojego fotela i rutyny.
Chciałem utrzymać zachowany status, pracowałem ciężej tylko po to, by kolejne miesiące wyglądały podobnie do tych, które już przeżyłem. Pierwszym bodźcem, który wszystko poprawił, było założenie w 2012 roku agencji Social Hunters. Przeskok jakościowy był ogromny, dlatego po dwóch latach pracy agencji nie miałem żadnych wątpliwości, by postawić na nogi swój własny projekt o nazwie Lotus Island, który działał bezpośrednio pod SH.
I tak 1. kwietnia 2014 Lotus Island zaczęło oficjalnie funkcjonować. Ciekawostka: Niedawno odkryłem, że Apple obchodzi swoje urodziny również tego samego dnia – co od razu obrałem za dobry omen. Ciekawostka numer 2 – wyszukiwarka Google obchodzi swoje urodziny w dniu moich urodzin :). W momencie założenia drugiej firmy na horyzoncie pojawiły się okazje kilkunastu świetnych projektów, m.in. tworzenie i rozwijanie usługi Social Media Sales, gdzie wciąż pracuję nad dostosowaniem call center do obsługi klientów w social media; wspieranie strategii komunikacji marek w SM dla dużych agencji PR; tworzenie komercyjnych podkładów reklamowych; rozwijanie profilu ChPD w internecie oraz niedawno zakończona współpraca z wrocławską agencją Publicon, w której zajmowałem się kilkoma projektami, w tym moim ulubionym – kurortem Zieleniec Ski Arena, gdzie byłem odpowiedzialny w całości za komunikację i obsługę klienta w social media.
Podstawowy cel mojej firmy od zawsze był jeden – pozbyć się projektów, które przygniatały mnie do ziemi oraz tych, które nie były rentowne. To była główna filozofia. Dobrze prosperujące Social Hunters zawsze było gwarantem bezpieczeństwa, dlatego mogłem sobie pozwolić na nieco więcej – czyli na zajmowanie się sprawami, na których faktycznie mi zależało. Kolejnym założeniem było spojrzenie na swoje działania w szerszej perspektywie oraz nauka asertywności i mówienia „nie” – chciałem skończyć ze współpracami z każdym, byle tylko mieć więcej gotówki na koncie. Był czas, kiedy zarywałem noce i przejmowałem się rzeczami, które – w tej szerszej perspektywie – nie miały znaczenia.
Od 1 kwietnia 2014, czyli od momentu, kiedy powstało Lotus Island – mój w pełni prywatny projekt – nazywam rzeczy po imieniu. Odnalazłem spokój i zacząłem stawiać czoła faktom i wyzwaniom. Nauczyłem się też bardzo ważnej rzeczy, o której często się zapomina. Mianowicie odwagi, by sięgać po to, czego pragnę i odpuszczać, gdy jest tego zbyt wiele. Mam nadzieję – któż wie – że uda mi się utrzymać ten stan w przyszłości, bo cholernie podoba mi się to, że mogę robić rzeczy, które chcę robić i mogę powiedzieć „stop” w momencie, kiedy nie czuję się z czymś komfortowo. Tym, którzy myślą nad własną działalnością gospodarczą, powiem tylko tyle – przemyślcie, warto.