Wielkieś mi uczynił pustki w domu moim,
Mój drogi „Przekroju”, tym zniknieniem swoim!
Pełno nas, a jakoby nikogo nie było:
Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło.
Tyś za wszytkich mówił, za wszytkich śpiewał,
Wszytkiś w domu kąciki zawżdy pobiegał.
Dopuściłeś artykułami matce się frasować
A ojcu myśleniem nocą głowę psować
To tego, to owego wdzięcznie obłapiając
I onym swym uciesznym śmiechem zabawiając.
Teraz wszytko umilkło, szczere pustki w domu,
Nie mam Cię na tablecie, nie masz rozśmiać się nikomu.
Z każdego kąta żałość człowieka ujmuje,
A serce swej pociechy darmo upatruje.
Tren VIII „Drogi przekroju” we współpracy z Jankiem Kochanowskim
„Przekrój” był w moim domu, nim w ogóle pojawiłem się na świecie. Ostatnio gościł również na moim tablecie pojawiając się na nim każdego niedzielnego popołudnia. I szkoda, że już „następny Przekrój” nie będzie pod wodzą Zuzanny Ziomeckiej i Marcina Prokopa. Co prawda powoli, ale skutecznie zmieniali tygodnik na „przyjaźniejszy” naszym czasom. I nie chcę oglądać Raczkowskiego na gazeta.pl, wolałem go na papierze, na tablecie gdzie „rysował” do mnie w sposób bardziej intymny.
Jaki będzie ciąg dalszy? Czy w ogóle będzie? Czy nowi redaktorzy będą mieli ambicje tworzyć coś ponad tę nieczytelną makulaturę chłamu zalegającą na półkach w kiosku? Chciałbym sobie odpowiedzieć na to pytanie twierdząco, bo mam nadzieję, że „Przekrój” nadal będzie mi towarzyszył, spełniając moje oczekiwania. Jest mało pism, które kupuję z taką regularnością. Mam więc nadzieję, że „Przekrój” wróci – silny, czarujący, ze swoim charakterystycznym stylem wypracowanym od 1945 roku.