Chcę być #NoFilter - Paweł Bielecki

Chcę być #NoFilter

Zapiski 1 grudnia 2015

Jestem brzydkim zdjęciem na Instagramie, czekającym na obróbkę, której nie potrzebuję. Chcę być #noFilter. Chcę umieścić się w społeczeństwie i otagować hashtagiem #NudneTezJestSpoko – bo jest.

Ale kto by to oglądał?

Lepiej serwować swoim widzom klasyczne the best of z każdego swojego dnia. Przecież wszystko, co związane ze smutkiem jest passe i, mimo że czuję się jak Warszawa w czterdziestym piątym, wymuszam na sobie uśmiech.

Trudno jest być pesymistą.

Odczuwam permanentną potrzebę bycia pesymistą. Co poradzić, kiedy dekadentyzm wychodzi z każdego pora na moim ciele, a wizja końca jest bliższa niż dalsza. I – o! – nawet po napisaniu tego zdania bliżej mi do piachu, niż było mi wcześniej. Ileż można nakładać na siebie filtr szczęśliwości? No ile? Ja pytam się, odpowiedzi żądam.

Szukam informacji w internecie. Google wie przecież wszystko. „Jak zostać pesymistą” – wpisuję i nie znajduję zbyt wielu informacji. Niszę sobie znalazłem. Wszyscy chcą być szczęśliwi. Epidemia szczęścia normalnie! A jeśli już ktoś odważy się użyć słowa „pesymizm”, to raczej w kontekście tego, jak się go pozbyć lub w jaki sposób odgonić te czarne myśli.

Youtube? Youtube też nie pomaga. Nikt nie nagrał filmiku chwalącego pesymizm, a przecież jest on tak samo dobry jak optymizm, realizm lub kompletne oderwanie od rzeczywistości. Taka to piguła z czterech witamin. Złoty środek dobrego samopoczucia. Rozsądek. Chyba.

Odpalcie wyszukiwarkę. Sprawdźcie sami. Pragnienie bycia szczęśliwym, optymistycznie nastawionym do życia, odnoszącym sukcesy jest niewyobrażalnie wielkie. Nic dziwnego, że istnieje tak wielu trenerów pozytywnego myślenia, którzy nauczą Cię jak żyć. Czy w takim razie do tej pory nie żyliśmy w pełni? Żyliśmy, ale podglądanie naszych znajomych, wieczne porównywanie się z innymi po części sprawiło, że zaczęliśmy czuć się gorsi – bo X ma to i tamto, a ja tu cierpię w kącie.

Jesteś przegranym w momencie, kiedy potrzebujesz, by ktoś powiedział Ci, że jesteś zwycięzcą – najprawdopodobniej jesteś nim od urodzenia.

Wielu psychologów oraz niektóre z odłamów buddyzmu szczęście sprowadzają do równania pomiędzy oczekiwaniami a rzeczywistością. Pesymista wie, że aby poprawić stan swojego samopoczucia, wystarczy zredukować oczekiwania. W końcu nic tak nie boli jak utrata nadziei.

Trudno odnaleźć pesymizm w tak szczęśliwym świecie, a przecież ten stan jest również potrzebny. Przecież to właśnie dzięki takiemu nastawieniu jesteśmy przygotowani na najgorsze, studzimy nasze oczekiwania oraz chronimy siebie przed rozczarowaniem i jego skutkami.

Żyjemy w pozytywnym świecie, w którym zaprzeczamy rzeczywistości zamieniając nieszczęście na radość.

Jestem zadowolonym z siebie pesymistą. Oczekiwania zmniejszam do minimum, więc właściwie nie przeżywam większych rozczarowań. Jeszcze nie doszedłem do momentu, w którym potrafiłbym wmówić sobie, że jest super, mimo że dookoła tylko ruina. Taki ze mnie niepoprawny pesymista.