Wszystko jest teraz „kreatywne”. Ty musisz być kreatywny, praca musi być kreatywna, działy HR poszukują kreatywnych ludzi, musisz mieć kreatywnego bloga, no i dobrze jakbyś czas również spędzał kreatywnie. Ta wszechobecność słowa „kreatywny” sprawiła, że straciło ono na swojej mocy, zdewaluowało się i jest właściwie pustym słowem. Przy okazji jest to chyba jedno z popularniejszych w tej chwili słów, podobnie jak….
„Jestem zajęty”
Jestem zajęty to kolejne nazwijmy to „wyrażenie klucz”, które staje się coraz bardziej „trendy”. Ta prosta odpowiedź utwierdza nas i naszego rozmówcę w przekonaniu, że jesteśmy w obiegu, że jesteśmy zapracowani, że odnosimy sukces, wow, jak nam się dobrze wiedzie.
Na pytanie – „co u Ciebie?” – zazwyczaj odpowiadaliśmy, że „jest ok”, że „jest spoko”, że „dobrze”. Już nie.
Teraz nowym „dobrze” jest poziom zapracowania. Zaobserwowałem to u siebie, zaobserwowałem to u innych. Jesteśmy so so busy.
Bycie zajętym jest jak medal, jak odznaczenie, którym się chwalimy i które nobilituje nas w towarzystwie. Jestem zajęty/zapracowany – więc jestem ważny – skoro jestem ważny, to muszę być ceniony – skoro jestem ceniony, to jestem wartościowym człowiekiem. Ego rośnie. Jeśli masz sporo wolnego czasu, daj sobie spokój, właśnie przestałeś się liczyć.
– Co u Ciebie słychać, miałbyś czas w czwartek na piwo?
– Jestem zapracowany, nie znajdę chwili czasu, w sumie to mam kalendarz zaplanowany do marca 2016, dzieje się!
Ta ciągła nieobecność, ciągłe zapracowanie może być spowodowane albo tym, że chcemy być postrzegani jako zapracowani, dumni ludzie, albo wynika to po prostu z nieumiejętności organizowania sobie czasu. Zdarza się, że obiecujemy terminy, które są nierealne, potem dochodzi coś jeszcze i bum! – pracujemy jak ten wół na polu. Zapracowanie może też wynikać z….przepracowania, bierzemy za dużo na swoje barki, a potem wydaje się nam, że pracujemy niemal 24 godziny na dobę. Najgorsza grupa to oczywiście Ci, którzy chcą być postrzegani jako zajęci/zapracowani, a tak naprawdę nie robią nic.
Bycie zapracowanym jest upragnione
Chcemy tego. Pytanie tylko, czy faktycznie robimy sobie przysługę będąc lub wyobrażając sobie, że jesteśmy wiecznie w „trybie pracy”, kłapiąc dookoła „och, jaki jestem zajęty”. Czasem warto wyjść ponad i poza listę rzeczy do zrobienia, które determinują nasz każdy kolejny dzień.
foto: 1