Brytczuk to dla Ciebie

Brytczuk, to dla Ciebie

Zapiski 16 maja 2014

W pisaniu bloga przychodzą chwile znoju, marazmu i bezsylabowego spokoju. Przychodzą też chwile magiczne. To te momenty, które zaskakują, poruszają. To chwile, kiedy wysyłany w świat komunikat spotyka się z wyjątkowym odbiorcą, który po krótkiej wymianie zdań staje się Twoim przyjacielem. Przyjacielem, od którego możesz uczyć się życia. Jedną z takich osób jest Mateusz Brytczuk.

Mateusz jest ślepy, nie widzi od urodzenia, jest niepełnosprawny, przez swoją ułomność jest gorszy od Ciebie, jest gorszy ode mnie. Płacz teraz nad jego losem, wylewaj łzy na tego biednego ślepca; chcesz, obśmiej go, a może niech przejdzie po Tobie dreszcz, kiedy wzdrygniesz się na myśl o tym, że Ciebie też mogło to spotkać…

Mateusz jest ślepy. Z kolei ja, jestem ślepy na jego ślepotę. Wspólnie tę ślepotę obśmiewamy topiąc granice dobrego smaku i upijając się ślepoty absurdem. Cóż mamy robić innego? Cóż on ma robić innego? Wziął swoje wady na przysłowiową klatę i tym samym się ich wyzbył. Jego wada nie jest jego garbem, on po prostu wziął ją „na barana”.

Bo w tym chłopaku jest siła.

Mateusz jest ze mną od początku istnienia bloga. Często pisaliśmy ze sobą przez facebookowy chat. Dopiero po jakimś czasie wyjawił mi, że nie widzi od urodzenia. Zaskoczyło mnie to, bo w Internecie zachowywał się jak „normalny” użytkownik. Był aktywny, szybko odpisywał na moje wiadomości itd. Zastanawiało mnie, w jaki sposób może czytać moje teksty i bez problemu korzystać z dobrodziejstw Internetu oraz mediów społecznościowych. Okazało się, że nie jest to aż tak trudne. To było pierwsze WOW naszej znajomości. Imponowało mi to. Jego los, jego z losem pogodzenie i łatwość obycia w otaczającym świecie.

Czy ktoś z Was kiedykolwiek zastanawiał się, czy granie na konsolach przez osobę niewidomą jest możliwe? Otóż jest. I tu już się rodzi dla mnie fenomen Mateusza. Od 1992 roku z przerwami chłopak „nawala” w Pegasusa. Stało się to również jego pasją. A czy wiecie, że fani Pegasusa mają swoje zloty i prężnie działającą społeczność, do której należy również Mateusz? Też tego nie wiedziałem. Lata 90, bejbe!

Jak Mateusz przechodzi gry? Z tego, co wiem, przedziera się przez kolejne poziomy, używając tylko i wyłącznie słuchu. Szeroka gama dźwięków z „kartridżowych gier” pozwala mu na pełen odbiór inscenizacji jawiących się w grach. Dodatkowo opis gry pozwala ubarwić całą przestrzeń. MAGIA!

Ten Gość jest ode mnie lepszy. Zazdroszczę mu entuzjazmu i siły woli. Imponuje mi tym, że nawet jeśli do celu musi iść okrężną drogą, robi to bez większego problemu i bez marudzenia. Zazdroszczę mu również wyobraźni i tego, że będąc niewidomym od urodzenia, musiał zaprojektować od podstaw swój świat i żyć jego wyobrażeniem. Jego niepełnosprawność jest przekleństwem, ale również piekielnym, magicznym darem, którego nie pojmę nawet w ułamku.

Piękny to umysł, który niemal jak bóg od chwili przyjścia na świat buduje swoją, sobie tylko znaną rzeczywistość.

Brytczuk, możesz być przykładem. Ty wiesz, jak wykorzystać swój czas, możesz być autorytetem dla „normalnych”, którzy marnują swoje życie lub w życiu nie potrafią się odnaleźć, mimo, że mają wszystko, by odnieść sukces. Możesz być autorytetem dla innych niewidomych. Dla tych, którzy nie mogą się pogodzić ze swoją wadą, dla tych, którzy żyją cały czas w jej cieniu, dla tych, którzy niestety uważają się za gorsze istoty ludzkie. Wierzę w to, ba, wiem to, że jesteś w stanie wyswobodzić wiele dobra na tym świecie i zawsze chętnie, na tyle, na ile będę potrafił – pomogę Ci w tym, a jeśli zrobię to ja, zrobi to także #gangbieleckiego.

Obrazek: Roy Nachum