Boimy się wolności

Boimy się wolności

Istoty nieświadome są bardziej szczęśliwe 9 czerwca 2014

Kiedy Bilbo Baggins porzucał Bag End w imię przygody, zazdrościłem mu. Mały hobbit zostawił za sobą sielankowe życie na rzecz niebezpiecznej i wcale nie łatwej wyprawy, która miała odmienić jego życie.

Kiedy oglądam programy, w których występuje Bear Grylls, zazdroszczę mu. Też chciałbym znaleźć się w dżungli i próbować w niej przetrwać, licząc jedynie na własne umiejętności.

Kiedy widzę… mógłbym wymieniać tak dalej, ale mogę zamknąć to w jednym zdaniu.

Uwielbiamy buntowników. Uwielbiamy osoby, które rzucają swoje, wydawać by się mogło spokojne, szczęśliwe życie na rzecz czegoś większego. To oni zrobili ten krok do przodu, na który my decydujemy się od lat i być może, nigdy go nie zrobimy. Musimy ich szanować. Szanujemy ze skrywaną zazdrością. Chcesz bliższy przykład? Znasz Jacka Gadzinowskiego? On zrobił krok ku wolności.

„Wolność” (rozumiana również jako szczęście w ogóle) jest naszym marzeniem. W końcu większość z nas nie czuje się wolna – bo praca, bo obowiązki, bo szkoła. Ba, co mają powiedzieć niewinne ofiary trwającej gdzieś tam wojny? Istnieją też Ci, którym jest wygodnie i nawet nie myślą o tym, by „wyzwolić” się bardziej. Akceptują wszystko dookoła. Koniec kropka. Większa wolność im po prostu niepotrzebna.

Dlaczego nic z naszą wolnością nie robimy? Ponieważ się jej boimy.

Do wszystkich naszych ograniczeń jesteśmy przywiązani.

Akceptujemy je. To dla nas coś bezpiecznego, te wszystkie reguły uporządkowanego życia. Ta niewiadoma – jakie życie byłoby bez nich – jest paraliżująca.

Jak można sprawdzić czy nie boimy się wolności? Jedno słowo: Kaizen, czyli filozofia małych kroków. Wystarczy od czasu do czasu usunąć jeden element, który reguluje w jakiś sposób nasze życie. Chcesz założyć własną firmę i pracować z domu? Poproś o to swojego szefa, być może się zgodzi. Chcesz kupić cholernie drogie sportowe auto? Wypożycz taki sam, lub podobny model z wypożyczalni na parę dni – sprawdź czy faktycznie taki samochód spełnia wszystkie Twoje wymagania. Chcesz podróżować? Wyjedź gdzieś na miesiąc czasu, spędź czas w namiocie, skorzystaj z couchsurfingu, podróżuj stopem – może będziesz zachwycony, może i nie.

Zmierz się z prawdą i zobacz na własne oczy, że być może to, o czym marzyłeś nie jest tym, czego tak naprawdę chciałeś. Własna firma, poza leżeniem na trawie i odpowiadaniem na e-maile, to również mnóstwo obowiązków, którym nie każdy sprosta. Możliwe jest, że zechcesz wrócić do swojego „starego życia”. Nigdy jednak się tego nie dowiesz, jeśli tego nie sprawdzisz.

Twoją drogę do szczęśliwości można rozdzielić na etapy.

Jeśli istnieją rzeczy, które chcesz zmienić – zmień je. Jeżeli nie możesz tego zrobić od razu, zrób to powoli, małymi krokami.

Nie twórz swojego alternatywnego życia, w którym dopiero mógłbyś powiedzieć – „tak, jest mi zajebiście”. Zmieniaj swoje aktualne życie, bo jeśli nie zaczniesz, alternatywna wizja Twojego możliwego, wspaniałego życia oddali się bezpowrotnie.

Ja od paru lat zacząłem zmiany i idzie mi całkiem dobrze, właściwie…rewelacyjnie. Tobie też tego życzę.