Przyszło mi parę razy szkolić. Mówiłem tu, mówiłem tam. Opowiadałem. Jak mi szło? Z reguły byłem z siebie zadowolony. Pamiętam swoje pierwsze wystąpienia. Szukałem wtedy w Internecie porad. Pytałem szacowne Google „jak przemawiać”, „jak prowadzić szkolenia”, „szkolenia, jak sobie poradzić z dużą widownią”, „jak zabić stres”, „jak pobudzić widownie, by ta potem napisała #krzyczbielecki”.
I tak parę dni przed wyznaczoną datą wertowałem literki, chłonąłem zdania. Przygotowywałem swoje ciało mentalnie na bój, jaki miałem stoczyć z szacownymi słuchaczami. Czy coś mi to dało? Coś na pewno, ale było to wciąż niewiele. Każdy jest inny, każdy inaczej reaguje. Nie wszystkie metody zadziałają na wszystkich tak samo. Dlatego… sam opiszę swoje. Nie, nie spodziewaj się, że będę kadził tu przez trzy następne przewinięcia scrollem. Zrobię to od myślników. Wybierz sobie, to co Ci się spodoba, zainstaluj w sobie i sprawdź czy działa – daj znać.
Jedziemy.
– Nie jesteś perfekcyjny i nigdy nie będziesz, cały czas się uczysz.
– Nieważne jak Ci pójdzie, bądź z siebie zadowolony. Wyszedłeś, powiedziałeś coś – to dużo. Uśmiechaj się, ludzie odwzajemnią uśmiech. I oni i Ty poczują się lepiej.
– Widownia nie zawsze zareaguje tak samo na każdy Twój żart, czy efekt wow, dlatego zawsze miej przygotowane coś w zastępstwie (nazywają to też „planem B”).
– Może Ci nie iść podczas prezentacji, możesz się zacinać, ale mając zajebistą puentę na końcu, jesteś w stanie rozwalić system.
– Wystąpienia mogą przerażać. Nie bój się strachu przed nimi, nie stresuj się. Zaakceptuj to i w ten sposób zwalczysz niechciane emocje.
– Nie przesadzaj ze swoim humorem i żarcikami – zastosuj złoty środek. Może się okazać, że więcej osób zapamięta Twój żart, niż sens całej prezentacji.
– Wszystko zaczyna się od mikrofonu. Trzymaj go umiejętnie. Sprawdź jak i czy Cię słychać. Niektóre mikrofony są ustawione bardzo czule, do niektórych trzeba wręcz krzyczeć. Chcesz być przecież usłyszany, prawda?
– Panuj nad mimiką. Jesteś wkurzony? Ukryj to. Chce Ci się płakać? Ukryj to. Nie chcesz przecież, aby słuchacze pomyśleli, że miejsce w którym przemawiasz jest ostatnim w jakim chcesz się znaleźć.
– Powietrze jest do tego, by nim oddychać, woda jest do tego, by ją pić. Nie bój się na chwilę stanąć i wziąć większy oddech, nie bój się pić. Woda pomaga no i pozbywasz się „suchych ust”.
– Masz mikrofon masz władzę. Użyj jej. Bądź pewny w tym co robisz. Nie jesteś? Wykorzystaj słabości i stres jako swoją broń, zrób jakąś przerwę, wtrąć parę słów o tym jak się teraz czujesz. To Cię rozluźni. Spięciu mówimy „pa,pa”.
– Chcesz być Pawłem Tkaczykiem prezentacji? Jesteś głupcem jeśli to jest Twój cel. To fajnie czerpać inspiracje i wzory, ale uwierz mi, nigdy nie będziesz Pawłem Tkaczykiem prezentacji. Paweł Tkaczyk jest jeden. Możesz być lepszy albo gorszy. Tu chodzi o Ciebie, nie o Pawła.
– Nigdy nie rób prezentacji, których tematy będą dla Ciebie nudne lub wymuszone. Pieprz kasę jaką masz za to dostać. Nie okłamiesz siebie i przede wszystkim odbiorców, że „żyjesz” tym o czym mówisz.
– Występujesz po kimś albo występujesz pierwszy? Nie porównuj się do innych. Albo będziesz w myślach pastwił się nad niepowodzeniem prelegentów albo będziesz się dołował, że są od Ciebie lepsi, bardziej błyskotliwi, zabawni, energiczni. Po co Ci te beznadziejne emocje!
– Jeśli korzystasz z mikroportu, na boga, włóż kabel pod koszulkę. Raz, że jest to wygodniejsze plus nie zaplączesz się o kabel, dwa – wygląda to pro ;].
– Nie trzymaj mikrofonu jak raper. Tak już robi Paweł Tkaczyk. Sam zobacz:
– Ludzie nie uciekną z Twojej prezentacji. To miłe istoty, no chyba, że Twoja prezentacja jest ostatnia przed przerwą kawową lub obiadową. Wtedy część mimo, że jeszcze mówisz, wyjdzie, by szybciej, bez kolejki nałożyć sobie na talerz szaszłyka.
– Mów wolno i wyraźnie
– Mów wolno i wyraźnie
– Nawet jak Ci się wydaje, że mówisz wolno, to tak nie jest. Nagraj się. Sam zobaczysz. Ćwicz to!
– Zawsze miej ze sobą wodę. Ja lubię Staropolankę delikatnie gazowaną.
– Patrz na ludzi, nie na slajdy wyświetlane za Tobą. To Ty jesteś gwiazdą.
– Nigdy nie licz na to, że na miejscu będzie Internet, dlatego zgrywaj wszystkie materiały bezpośrednio do prezentacji, miej je na dysku.
– Gotową prezentację wrzuć do chmury, na pendrive’a, umieść na mailu – przedmioty bywają złośliwe.
– Jeśli na sali jest tylko jeden mikrofon, a ktoś z publiczności zada Ci pytanie, powtórz je. Inni też chcą je usłyszeć. Głupio to wygląda kiedy np. tylne rzędy nie słyszą pytania, a Ty zaczynasz na nie odpowiadać.
– Jeśli czegoś nie wiesz, nie udawaj, że wiesz. „Nie wiem” to też odpowiedź.
– Część ludzi Ci zazdrości. Wielu chciałoby być na Twoim miejscu i przemawiać, tak jak robisz to Ty. Nie zrobią tego nigdy, bo nie mają „jaj”, Ty je masz, więc przestań się w końcu przejmować, że Ci pójdzie fatalnie.
– Naucz się robić pauzy.
– Zrobiłeś błąd? Zapomniałeś następnego slajdu? Nie bój się, nie zacinaj, NIE PANIKUJ. Nikt nie wyjdzie na scenę i Cię za to nie opluje ani nie pobije, ba! Rzadko kiedy ktoś to zauważa. Brnij dalej, chill out!
– O prezentacjach pisano już wiele. Skrócę to – mniej treści, pobudzaj obrazkami. To Ty masz być gwiazdą, a nie Twoja prezentacja. Ludzie mają Cię słuchać, nie czytać.
– To jest dość istotne. Jeśli masz kamerę, nagraj swój występ w domu. Wyeliminujesz w ten sposób ewentualne błędy. Nie bój się ćwiczyć, to cholernie bardzo się przydaje. Sam w to nie wierzyłem, dopóki nie spróbowałem. Nawet Tkaczyk tak ćwiczy ;).
– Baw się. BAW SIĘ!!! Traktuj to jako dobrą zabawę.
To tyle. Weź sobie przynajmniej jeden punkt. Dla mnie ten wpis to swoista ściągawka, której będę używał przed prezentacjami. Mam nadzieję, że Ty też.
