Mój dwuletni pies rasy Parson Russell Terrier o imieniu Elvis (tak, to ta rasa znana z filmów: „Artysta” oraz „Debiutanci”) jest szalenie ambitny i wytrwały w działaniu. Gdyby istniała osoba, która posiadałaby przywódcze cechy mojego psa byłaby wprost niepokonana i przezajebista. Oto dlaczego:
Wytrwałość w dążeniu do celu
Powiedzenie „uparty jak osioł” z powodzeniem można zastąpić nowym – „uparty jak Parson Russell Terrier”. Elvis, kiedy czegoś zapragnie, potrafi zrobić wszystko, by to zdobyć. Mknie twardo do celu nie oglądając się za siebie. Bez wahania rzuci się w pościg za lisem, sarną, królikiem lub bażantem. To instynkt, wiem, ale wyobraźcie sobie, co by było, gdybyśmy dysponowali taką mocą zaparcia przy projektach, nad którymi musimy pracować. Brzmi kusząco, prawda?
Dominacja i duma
Kiedy Elvis idzie chodnikiem jego oczy krzyczą „nie ma na mnie chuja we wsi”. No nie ma. Co prawda większe psy, szczególnie samce, których E. nie toleruje i z reguły stara się jej od pierwszego powąchania tyłka zdominować, prawdopodobnie zrobiłyby mu krzywdę, ale jestem pewien, że Elvis nawet z odgryzionymi czterema łapami dalej walczyłby dzielnie. Jego duma nie pozwoliłaby mu zejść ze sceny pokonanym. Ten „gość” walczy o swoje całym sobą. Poddanie się? W jego psim słowniku coś takiego nie występuje.
Suczki
Mój pies to prawdziwy macho. Na dzielni wszystkie suki są jego. Niektóre pozwala sobie nawet „zlewać”, mimo że adoratorki aż trzęsą się, by móc się z nim pobawić. Wystarczy, że powie, „ej, bejbe, chodź, pogryziemy razem kijka” i cztery łapy sprężystej suczki miękną. Nie ważne czy to bulterrier, buldog, sznaucer, husky, owczarek niemiecki czy bernardyn – dziewczyny uwielbiają Elvisa – to jest „pies na baby”.
Samiec alfa oddający się szaleństwu
Wariactwom oddaje się w 120%, nurkuje w rwących nurtach, wspina się po drzewach, ostatnio również uczy się jeździć na deskorolce. Zawsze najszybszy, zawsze fit, zawsze gotowy do akcji – prawdziwy mężczyzna.
Strach? A co to?
Elvis to pies z jajami, właściwie już od małego nie boi się niczego. Czasami mam wrażenie, że im bardziej straszna i niepewna sytuacja, tym bardziej pies się rajcuje. Tak. Jego największą wadą jest ciekawość – podejrzewam, że to go kiedyś może skrzywdzić.
Być jak pies
Pomyślcie teraz. Gdyby połączyć wszystkie te cechy i się do nich zastosować, bylibyśmy prawdopodobnie efektywniejsi w pracy, ciekawsi świata, znający swoją wartość, dumni, ale jednocześnie słodcy i kochani. W niewielkich rozmiarów psie znajduje się wiele cech, które mi imponują i które warto posiadać.
Tak. Są chwile, w których chciałbym być swoim psem. Ot, choćby rano – im dłużej bym spał, tym bardziej szczęśliwi byliby wszyscy dookoła. Nie to, co w prawdziwym życiu.

