Po temacie tego wpisu powinieneś się domyśleć o co chodzi. Myślisz o rozwoju? Tak, masz rację.
Otaczanie się ludźmi lepszymi od siebie jest dla nas jak najbardziej korzystne. Po pierwsze, możemy się od nich czegoś nauczyć, po drugie również nasza „wartość” w oczach innych osób rośnie. Wyobraź sobie taką sytuację. Znajdujesz się w dziesięcioosobowym gronie osób i jesteś najbystrzejszy z nich wszystkich. Również wiedza jaką posiadasz przekracza (w niektórych przypadkach znacznie) wiedzę innych osób. Jak się czujesz? No nie ma co ukrywać, że świetnie – jesteś w końcu autorytetem, guru, królem itd. Co się jednak dzieje? Musisz nadzorować niemal każdy etap pracy, wszystkie pytania kierowane są do Ciebie – to nie jest praca w teamie, to jest praca niewolników. Czy nie lepiej byłoby gdybyś posiadał drużynę złożoną z takich osób, na których możesz polegać, wiesz, że wykonają swoją pracę idealnie oraz podrzucą dodatkowo kilkanaście pomysłów na rozwinięcie projektu? W tym momencie nie ma już lidera. Każdy robi swoje, mając świadomość tego, że musi się przyłożyć, bo wie, że inni zrobią dokładnie to samo – odwalą kawał dobrej roboty.
To jak przygotowywanie bolidu F1 – jedna osoba odpowiedzialna jest za silnik, ktoś inny za aerodynamikę, skrzynię biegów, czy system odzyskiwania energii kinetycznej, a nawet jedzenie w paddocku. Efektem pracy każdego z członków zespołu jest stworzenie dobrego bolidu, który będzie wygrywał wyścigi. Tworzenie dobrego teamu, to głód wiedzy – dorównywanie kolegom z pracy jest idealnym sposobem na rozwój, na efektywną pracę, na „stworzenie bolidu”, który będzie wygrywał każde Grand Prix w drodze do klienta.