Czas wakacji, to czas wyjazdów, podróżowania po nowych krajach. Dla niektórych to także możliwość obcowania z inną kulturą. No i tu właśnie przychodzi z pomocą UNICEF i ich Etyczne Podróże. Ostatnio przeczytałem newsa na temat tej strony, sprawdziłem zawarte tam informacje i uważam je za wielce przydatne.
Granice stoją otworem, podróżowanie nie jest już czymś nieosiągalnym. Dlatego zdarza się, że chamstwo zdobywa świat. Parę razy będąc za granicą – przynajmniej w moim przypadku – często wstydziłem się za turystów z Polski. Głośni, najczęściej pijani, nowobogaccy przedstawiciele kraju znad Wisły uważający się za Panów danego obszaru – zwłaszcza wtedy gdy kraj jest biedniejszy, np. Malezja gdzie nasi rodacy mają sobie za nic rdzennych mieszkańców tego kraju – zdobywcy i konkwistadorzy za grosze.
Taka sytuacja nie dotyczy tylko krajów biedniejszych. Będąc w Honolulu widziałem kilku Polaków wchodzących na Diamond Head (wygasły stożek wulkaniczny) kompletnie najebanych (określenie „pijany” byłoby zbyt lekkie), wykrzykujących teksty jakiegoś gównianego disco polo. Dodatkowo jeden z nich miał ręcznik plażowy z logiem orzełka…(sic!). Grupka Polaków nie zdobyła jednak Diamond Head, zostali zwinięci siłą przez strażników – stanowili zagrożenie dla siebie i dla innych….. WSTYD i hańba. Milczałem, nie chciałem być określony epitetem „fucking poles”
Podczas jednej z większych wypraw jakie odbyłem w swoim życiu (pisałem o tym tutaj: 27trip.blogspot.com) stawiłem czoła wielu dziwnym „kulturowym sytuacjom”, kilka z nich wynikało z mojej winy, inne były spowodowane wyraźnymi różnicami kulturowymi. Wyjeżdżając nie wiedziałem wszystkiego o krajach które odwiedzę, więc zdobytą już wiedzę powiększałem będąc na miejscu.
W Singapurze jedną noc spędzam u Chinki Min Min, która pokazała mi miasto od tej mniej turystycznej strony oraz udostępniła nam (Mi i Venili Kostis) wielki apartament, z dostępem do basenu, siłowni itd. Na kolejną noc przenieśliśmy się do May – praktykującej hinduski. Jej rodzina żyła w bardzo skromnych warunkach, mieszkanie, w którym bytowali różniło się diametralnie od tego, w którym przyszło nam pomieszkiwać jeszcze parę godzin wcześniej.
Podczas nieobecności May, wraz z Magdą położyliśmy się spać w pokoju, który wcześniej został nam wskazany. Po godzinie zostaliśmy obudzeni, nad nami stała May oraz jej rodzice. Z tego, co zrozumieliśmy z padających wypowiedzi wywnioskowaliśmy, że nie powinniśmy spać w jednym pomieszczeniu jeśli nie jesteśmy małżeństwem. Wytłumaczono nam również, że powinniśmy spędzić noc osobno – dziewczyny w pokoju wraz z innymi dziewczynami, natomiast chłopcy z pozostałymi, zamieszkującymi to domostwo mężczyznami. Tak też uczyniliśmy, przepraszając za ten incydent. Było nam bardzo głupio, że w pewnym stopniu nie uszanowaliśmy reguł, które panowały w tym domu oraz tradycji, wynikającej z religii, którą wyznawała rodzina May.
Nie wywalono nas z mieszkania, ale w powietrzu dało się wyczuć niesmak całej sytuacji. Cała sprawa została jednak szybko wyjaśniona, w ruch poszły uśmiechy i przeprosiny. Chyba się udało, bo o godzinie 4 rano kiedy zbieraliśmy się na lotnisko, pożegnała nas niemal cała rodzina: żegnała nas May, jej rodzice, kuzyni i kuzynki.
Ta zabawna historia z jednej z moich podróży nauczyła mnie tego, że należy poznać dokładnie miejsce do którego się wybieramy. Może nas to uratować przed różnymi problemami i nieporozumieniami.
Znając zwyczaje i kulturę innych narodowości możemy oszczędzić nam i innym potencjalnego kłopotu.
Kodeks etycznego podróżowania to świetny pomysł dla wszystkich lubiących podróże. Nieważne czy dopiero zaczynasz, czy masz doświadczenie w podróżowaniu. Warto wejść TUTAJ i przypomnieć sobie parę przydatnych reguł. W innych krajach jesteśmy gośćmi, więc zachowujmy się jak na gości przystało. Nikt nie chciałby przecież tego, by do Twego domu przyszedł np. uwielbiający jeść psy Chińczyk, który zabiłby Twojego psa i zjadł go, przepraszając potem Ciebie, że nie wiedział, że tak nie można i że to nienormalne w Twoim kraju.
Zdjęcie: etycznepodroze