Filozofia końca dnia

Filozofia końca dnia

Zapiski 22 października 2014

Decyzje. Podejmujemy je codziennie. Niezależnie od tego, czy jesteśmy w szkole, w pracy, na imprezie lub w gronie znajomych, ba, nawet siedząc na wygodnej kanapie, czy uprawiając seks. Ciągle podejmujemy decyzje. Parę miesięcy temu trafiłem na artykuł dotyczący „filozofii końca dnia” – całkowicie o nim zapomniałem, ale na szczęście ponownie wpadł mi w okno przeglądarki.

Na czym ona polega? Jest banalnie prosta, bo związana z dialogiem z samym sobą. Tak, wiem, brzmi dziwnie, ale uwierz, czasem warto porozmawiać z własnym „ja”. To jeszcze nie jest objaw szaleństwa, przynajmniej do momentu, w którym nie zaczniesz robić sobie dwóch herbat.

Jak będę się czuł w związku z podjętą decyzją pod koniec dnia?

Czy będę tego żałował?

Te pytania to sedno filozofii końca dnia. Załóżmy, że mam do skończenia ważny projekt, ale w Internecie pojawił się nowy odcinek ulubionego serialu. Oczywiście, pokusa obejrzenia jest ogromnie silna, ale wiem, że pod koniec dnia, a właściwie w nocy, będę wściekły na to, że zamiast spać, siedzę nad projektem, który mogłem skończyć przynajmniej jedną godzinę wcześniej, gdybym tylko nie zaczął oglądać filmu.

To samo dotyczy decyzji podejmowanych w pracy, gdzie czasem warto powiedzieć „nie” i uniknąć sytuacji zażenowania spowodowanej brakiem własnej asertywności – „och, znowu nie wyrabiam się z niczym, bo wziąłem zbyt dużo na swoje barki tylko dlatego, że nie potrafiłem odmówić”.

Być może czas spędzony z psem był dla Ciebie również czasem straconym; trwało to przecież niemal godzinę – i to rzucanie piłek, i znowu, i znowu…ale czy warto tego żałować? Pies dzięki temu jest zdrowy, a Ty się dotleniłeś, poza tym nie wpłynęło to tak bardzo na resztę dnia.

Po co to wszystko? By na koniec dnia być zrelaksowanym i zadowolonym, by pozbyć się napięcia. Filozofia końca dnia nie wymaga od nas praktycznie żadnego wysiłku i ma na celu zmusić nas do podejmowania właściwych decyzji, których nie powinniśmy żałować.

Owszem, to, o czym napisałem, to sprawy proste; każdy zna tę filozofię, którą właściwie można nazwać rozsądkiem. Nie każdy jednak o niej pamięta. Wiem to z własnego doświadczenia i szeregu decyzji, które podjąłem pod wpływem chwili, z bezmyślności, a których czasem jednak żałuję.