W przyszłości nie będziemy już Offline.

Koniec ery offline

Istoty nieświadome są bardziej szczęśliwe 19 marca 2014

Kiedy urodził się mój tato, człowieka jeszcze nie było w kosmosie, nie było samochodów Ferrari, Formuła 1 nie istniała, a telewizory były nie tyle niesamowitym, co upragnionym dobrem. Kiedy ja przyszedłem na świat, w przestrzeni kosmicznej mieliśmy już stację orbitalną MIR, promy kosmiczne co jakiś czas wzbijały się w przestworza, istniał już Windows 1.0, a Apple debiutowało ze swoim pierwszym Macintoshem. Nie było sieci internetowej, nie każdy miał w domu telefon – posiadanie go było luksusem. Nie było telefonów komórkowych i jeszcze nie wysłano pierwszej wiadomości SMS (nastąpiło to dopiero w 1992 roku).

Rozwój technologiczny – zarówno od narodzin mojego ojca, jak i moich – był niesamowity. Co istotne, rozwój ten cały czas przyspiesza. Technologia stała się dostępna niemal dla wszystkich, stała się uzależniająca. Dzień, w którym na moment nasze „smart rzeczy” przestaną działać, może być apokalipsą – zero Internetu, brak sieci komórkowej – NIC. Dramat współczesnego człowieka.

Co przyniesie świat mojemu dziecku?

Inteligentne urządzenia, okulary, soczewki z wyświetlaczem HUD, mikroprocesory monitorujące ciśnienie krwi i samopoczucie, podające najważniejsze wydarzenia, plan dnia, etc. Kto wie, może obowiązkiem będzie chipowanie dziecka po ukończeniu przez nie określonego wieku. Technologia i człowiek mogą być kiedyś jednym. Ba! Dostęp do Internetu będzie jednym z praw człowieka!

W przyszłości nie będziemy już Offline.

To pojęcie będzie nam obce. Za parę lat czeka nas permanentne życie online. Inteligentne opaski sprawią, że będziemy wiedzieć, kiedy jesteśmy chorzy, poinformują nas, jakich witamin nam brakuje, umówią do lekarza lub wezwą pomoc, kiedy zorientują się, że być może czeka nas wylew albo zawał.

Rząd nie będzie musiał tłumaczyć się z inwigilacji. Będzie musiał ją prędzej czy później wprowadzić w celu ochrony swojej władzy. Monitoring obywateli będzie chlebem powszednim, ba, sami chętnie udostępnimy siebie światu. Prywatność będzie nie tyle czymś dziwnym, ale czymś upragnionym.

Edukacja będzie dostępna dla każdego. Każdy będzie miał dostęp do wiedzy powszechnej – wszystko dzięki ewolucji sieci. Uczenie się języków nie będzie miało sensu. Translatory ewoluują – będą tłumaczyć „na żywo”, praca tłumacza straci sens.

Może już niedługo Ikea zamknie swoje sklepy i będzie sprzedawać swoje produkty tylko online w postaci szablonów/schematów, które będziemy mogli pobrać, by po paru minutach wydrukować je na domowej drukarce 3D.

Terroryzm zamieni się w cyberterroryzm – terroryści będą mogli sparaliżować nasze życie odcinając nas od sieci. Będą mogli pozbawiać nasze urządzenia mocy, powodować wypadki drogowe mieszając w systemach naszych aut, przejmować kontrolę nad naszym sprzętem, implantami, czy kraść tożsamości.

Marketing będzie przypominał ten z filmu „Raport mniejszości” – spersonalizowane reklamy „mówiące” bezpośrednio do nas.

Urządzenia AGD, samochody, ubrania – wszystko będzie podpięte do sieci, wszystko będzie nas monitorować. Urządzenia będą nas znać, a Ci, którzy będą mieli do tych urządzeń dostęp, będą wiedzieć o nas wszystko – za naszą zgodą oczywiście, bo jak to tak nie skorzystać z dobrodziejstw świata. Być może będziemy mogli komunikować wszystkim – wystawimy się światu w całości. Nie będzie komputerów takich, jakie znamy dzisiaj. Będą mniejsze i być może będą częścią nas samych.

Technologia, genetyka i proces dehumanizacji

„Poproszę inteligentnego blondyna, o niebieskich oczach, małym stopniu agresji, średniego wzrostu, z lekką opalenizną”.

Tak może wyglądać odpowiedź matki na zadane przez lekarza pytanie dotyczące tego, jakie dziecko chciałaby urodzić. Manipulacje ludzkimi genami ofiarują nową jakość eugeniki. Staniemy przed groźbą stworzenia nowego człowieka, nowej historii.

W przyszłości będziemy w stanie hodować istoty ludzkie tak, jak hodujemy zwierzęta. Hodowla ta będzie jednak znacznie skuteczniejsza, dzięki wysokiemu zaawansowaniu nauki. Geny, które przyszli rodzice chcieliby przekazać swoim dzieciom, będzie można wybrać. Wraz z rozwojem biotechnologii proces dehumanizacji będzie powoli narastał.

Dziecko na zamówienie

Prędzej czy później sztaby naukowców złożone w większości z genetyków odnajdą geny odpowiadające cechom takim, jak: inteligencja, wzrost, kolor oczu, kolor skóry, agresja, inteligencja itd. Użycie takiej wiedzy stworzy nowoczesne „lepsze” dziecko, pozbawione wad i odporne na wiele chorób. Może dojść do tego, (tak ,jak to miało miejsce w książce Aldousa Huxleya „Nowy wspaniały świat”), że każde dziecko będzie uwarunkowane. Stworzymy najlepsze, średnie i najgorsze (żeby nie powiedzieć najgłupsze) istoty, którymi będzie władać kasta najwyższa. Nikt nie będzie protestował, bo wszyscy będą mieli zapewnione to, czego potrzebują i do czego są „uwarunkowani”. Echa proroctwa i przestrogi Huxleya odbijają się cały czas gdzieś w tle podczas dyskusji o biotechnologii.

Nie wiadomo, co przyniesie przyszłość. Wiadomo jednak, że to My możemy ją stworzyć i sprawić, by była ona jak najmniej wadliwa. W końcu to My mamy na nią wpływ. Czeka nas era wiecznej dostępności, wiecznie zielonej kropki z napisem „online”. Teraz szkolimy z „internetów”, być może kiedyś będziemy musieli szkolić z „życia”. Kto wie…

Foto: 1