Kiedy jestem najbardziej efektywny? Odpowiedź jest prosta. W nocy. Dlaczego? Nic mnie wtedy nie rozprasza, nikt nie dzwoni, w social media nie dzieje się nic, a jedyne powiadomienia wyskakujące w telefonie pochodzą z przychodzących na skrzynkę newsletterów.
Internetowe Zen
W domu również panuje spokój. Kobieta rozgrzewa łóżko swoim ciałem, pies nie myśli już o tym żeby się bawić, tylko śni o osiedlowych suczkach, nawet lodówka działa jakoś tak przyjemniej dla ucha. Praca praktycznie wykonuje się sama, mam flow, jednak najgorsze jest to, że kiedy jestem w środku aktu twórczego pomiędzy 1 a 4 w nocy, świadomość tego, że mam „gdzieś być” o dziesiątej rano jest delikatnie mówiąc przerażająca.
Czy jest możliwe odtworzenie takiego stanu w ciągu dnia? Jasne! Próbowałem.
Przeszkadzajki w postaci Social Media, telefonu i skrzynki pocztowej można w łatwy sposób zniwelować. Nie trzeba być Sherlockiem żeby stwierdzić, że skoro są one na tyle frustrujące należy się ich pozbyć albo przynajmniej na jakiś czas wyłączyć.
„Klimat nocy” przeniosłem na dzień
Wyłączyłem większość powiadomień w telefonie. Efekt? Telefon leży sobie spokojnie i praktycznie w ogóle po niego nie sięgam. Jedyne powiadomienia jakie zostawiłem związane są z pocztą oraz Wunderlistem. Facebook i Twiiter? Już mnie nie męczą. To powiadomienia z tych aplikacji zazwyczaj odrywały mnie od pracy. Dość!
Zacząłem korzystać z maksymalnie 2-3 aplikacji na komputerze. Dużo pootwieranych okien w tle rozprasza. Zwłaszcza kiedy w takim oknie znajduje się np. Facebook lub Twitter – niby czytasz jeden status, a tu PYK! – godzina w plecy.
Porządek na pulpicie. W najlepszych momentach mam tylko 6-8 ikon. Reszta poupychana jest w folderach. Porządek przede wszystkim! Nie wiem na ile to pomaga, ale pulpit wydaje się mniej przytłaczać zaraz po uruchomieniu komputera.
Zmęczony nie popracujesz. Jeśli czuję się zmęczony po prostu przestaję pracować. Siadam na fotelu, chwilę odpoczywam, czasem przejdę się do kuchni, zaparzę herbatę w czajniku – swoją drogą proces parzenia herbaty nakręca mnie do pracy. #wired
Newsletterom mówię STOP. Wypisałem się niemal ze wszystkich newsletterów, które uważałem za bezużyteczne. Jak się okazało lista była imponująca. Ponad 78 subskrypcji – zostało tylko 8. Mniej maili w skrzynce odbiorczej oznacza większy porządek. Rzadziej słyszy się również dźwięk informujący o nowej wiadomości.
Nie trzeba pracować ciężko, by pracować dobrze, a zabieganie i multitasking nie zawsze oznacza produktywność.
Porządek na Facebooku. Dzięki aplikacji manageyourlikes odrkyłem ile niepotrzebnych stron zacząłem obserwować przez tę społecznościówkę. Daj swojemu feedowi trochę odetchnąć i dzięki temu oszczędź sobie czasu na wyświetlaniu niechcianych treści.
Wielu moich znajomych ma włączone powiadomienia, które przychodzą, gdy ktoś np. doda naszą wiadomość do ulubionych, doda nas do znajomych, zaprosi do wydarzenia itd.? Po co Ci to?? Nie masz czym zapełnić skrzynki? Nie zapełniaj jej takim chłamem.
Przestań obserwować osoby, które nic nie wnoszą. Obserwowanie mniejszej liczby osób na Twitterze, Facebooku i innych platformach social media – pozwala wygodnie przebrnąć przez cały feed. Obserwuję tylko te osoby, które są dla mnie wartościowe, które mogą mnie czegoś nauczyć, które inspirują. Lepiej obserwować 200 osób, które dodają jakościowy content, niż 1000, które nie dodają nic wartościowego. Obserwowanie dla obserwowania jest pozbawione sensu. Poza tym znowu – oszczędzasz czas!
Filtrowanie wiadomości = dobro. Przypisałem filtry do przychodzących wiadomości, by te trafiały do odpowiednich folderów. Zajęło mi to sporo czasu, ale efekt jest nad wyraz korzystny. W ciągu dnia odbieram tylko te najważniejsze wiadomości. Na co dzień korzystam z wielu skrzynek, ale w kwestii filtrowania, segregowania wiadomości polecam Outlooka – parę kliknięć i skrzynka jest idealnie uporządkowana. Stworzone reguły zapewniają, że w przyszłości będziemy utrzymywać względny porządek.
Nie boję się w ciągu dnia wyłączyć dźwięku w telefonie. Jeśli naprawdę projekt nad którym aktualnie siedzę wymaga skupienia potrafię się zupełnie rozłączyć ze światem zewnętrznym. Tryb samolotowy załatwia sprawę telefonu i tabletu, wyłączenie routera uniemożliwi korzystanie z Internetu. Jestem tylko ja i projekt.
Obrazek: 1