Rozwijaj i twórz swoje projekty poboczne

Rozwijaj i twórz projekty poboczne

Praca 5 sierpnia 2014

Nasze pierwsze zetknięcie z pracą przeważnie nie jest „złotym strzałem”. Marudzimy, kręcimy nosem, marzymy o „pracy marzeń”, przeklinając dzień, w którym podpisaliśmy tę nic niewartą umowę zlecenie, przez którą tylko znój, męka i płacz. Jesteśmy nieszczęśliwi. Mówią nam: „rzuć tę robotę w cholerę, podążaj za swoim szczęściem”, „rób coś, co sprawi, że będziesz szczęśliwy”, itd. 

Głośno krzyczymy w swoich myślach. Oni mają rację! Marnuję się! Jestem stworzony, by zdobyć świat, a jestem na jakiejś pieprzonej śmieciówce za siedem zeta za godzinę. Stać mnie na więcej. Powinienem rzucić wszystko i zająć się tym, co kocham. Bla, bla, bla…

Robienie wymarzonych rzeczy w pracy jest trudne do zrealizowania. Uwierz mi. Czy Twoi znajomi pomogą Ci, kiedy rzucisz wszystko i zaczniesz powoli wspinać się na szczyt? Wątpię. Zaoferują mieszkanie? Jest to prawdopodobne, ale ileż można mieszkać za darmo, nim „stanie się na nogi”? A może w połowie swoich lat dwudziestych dalej będziesz mieszkać z rodzicami, zapewniając ich, że „kiedyś się uda”. Do robienia tego, co się kocha, należy się przygotować, potrzeba cierpliwości, ale trzeba też coś od czasu do czasu „włożyć do garnka”.

Kiedyś, około 10 lat temu, myślałem, że będę utrzymywał się tylko i wyłącznie z muzyki (ja – naiwny), grał koncerty, sprzedawał sample do reklam i wymyślał mnóstwo innych rzeczy. To się z mniejszym lub większym skutkiem udawało, ale w pewnym momencie miałem dość jedzenia na śniadanie kanapki z pasztetem i ketchupem. Ileż można?

Wiedziałem, że coś trzeba zrobić. Poza stałą pracą postawiłem na rozwijanie projektów pobocznych. Dlaczego ? To proste.

Projekty poboczne nie muszą dostarczać przychodów. Jeśli upadnątrudno, stracę tylko trochę czasu, ale nie odczuję tego w żaden sposób finansowo.

Jeśli nie zajmuję się nimi przez 2-3 dni, nic się nie stanie.

Nie mają jasno określonego deadline’u. Pracując przy nich odczuwam tylko i wyłącznie przyjemność. Zero presji, zero stresu.

Uwielbiam każdy z nich i to, w jaki sposób się rozwijają. „Tracę czas” na to, co naprawdę uznaję za ważne i co daje mi mnóstwo przyjemności, a wtedy pojawia się także motywacja.

To przy nich mogę eksperymentować, próbować nowych rzeczy i nieustannie ryzykować. Nie muszę zastanawiać się, czy coś wypróbować. Po prostu to robię.

Cierpliwość to składowa sukcesu

Cierpliwość to coś, o czym bardzo często zapominamy. Chcemy mieć wszystko już, teraz, natychmiast. Uważamy, że zasługujemy na wszystkie dobra jednocześnie. Czasem jednak warto poczekać. Projekty poboczne mają to do siebie, że w czasie ich rozwoju tak naprawdę zaczynasz je poznawać. Kształtujesz je, ale jednocześnie one kształtują Ciebie. To proces, a proces ma to do siebie, że trwa. Często po dłuższym okresie – powiedzmy roku – jesteś w stanie stwierdzić: ten projekt to dobrze przygotowywany precyzyjny strzał – i mówię Ci – daje to wiele satysfakcji.

Moje projekty poboczne? To zdecydowanie mój blog i fanpage Chujowej Pani Domu oraz kilka innych koncepcji, które czekają jeszcze na swój moment. Jestem zadowolony z tego, że ten blog wszedł dość gładko w blogosferę, bez żadnej promocji. Efekty? Zyski? To praca i projekty, w jakich mogę uczestniczyć. Blog oraz Twitter pozwoliły mi na poznanie ludzi, z którymi mogę podziałać, zacząć rozwijać rzeczy, które do tej pory były uśpione. To bardzo cenne.

Z drugiej strony, całkiem przypadkiem, świetnie rozwinął się projekt „Chujowa Pani Domu”, bezbłędnie prowadzony przez Venilę Kostis, który od jakiegoś czasu zaczął generować satysfakcjonujący przychód. Warto zaznaczyć, że na początku fanpage nie zbierał pieniędzy dla nas, a zbierał hajs na budowę hospicjum w Łodzi.

Pamiętaj. Możesz spełniać swoje marzenia i robić to, co chcesz. Musisz jednak do chwili rzeczywistego startu Twojego pomysłu za coś żyć i w miarę godnie funkcjonować, odżywiać się czymś lepszym niż parówka, pasztet i od czasu do czasu cheesburger z McDonalda. Utrzymanie pracy (stałego przypływu gotówki) jest dość istotną kwestią. To ona zapewni fundusze na rozwój Twoich projektów, bez konieczności zadłużania się u rodziny lub znajomych. 

Twoje wiersze, Twój blog, Twoja aktywność w social media, Twoje chowane do szuflady rysunki, Twoje utwory  – one się liczą, one mają sens. Nie rezygnuj z tego, co kochasz. Bądź cierpliwy. Dojrzewaj do swoich pomysłów. Wpraw je w ruch i zobacz, czy działają. 

Skup się na marzeniach. To nie jest głupie, jeśli zrobisz to dobrze. Być może któregoś dnia Twój projekt przestanie być poboczny.

Powodzenia!

Foto: A.D. 2008