Do blogerów, do ludzi

Do blogerów, do ludzi

Zapiski 20 listopada 2013

Na takich wielkich imprezach zazwyczaj oczekuję tego, że osoba, którą znam jedynie z avatara 180×180 px rozkocha mnie w sobie. Jej online przełoży się na offline, będzie tak samo odjechana jak na blogu. Bo jak wiadomo są trzy typy blogerów – gorsi niż na blogu, tacy sami jak na blogu i przekraczający zajebistością swojego bloga. Na Blog Forum Gdańsk można było spotkać wszystkie trzy typy tego gatunku.

Nie będę pisał o tym jak było na BFG, rozpisywał się o występujących itd. Przeczytać takich opisów możecie już sporo. Dociekliwi mogą zobaczyć wystąpienia na oficjalnym kanale YouTube i sami je ocenić – ja osobiście polecam prelekcje Agnieszki Kalugi, Adama Przeździęka, Jurka Owsiaka i przede wszystkim Marii Rotkiel. Dla rozluźnienia polecam gorąco keynote Krzysztofa Kanciarza.

BFG jest potrzebne

Takie imprezy jak Blog Forum Gdańsk są potrzebne, zwłaszcza jeśli zaprasza się dość sporo osób. Jest czas na to, by praktycznie z każdym zamienić parę słów w ciągu dnia, lub wypić kilka głębszych w środku nocy. I wbrew pozorom nie rozmawia się wyłącznie o blogach, ostatnich notkach i nie obrabia się dupy innym blogerom . Z BFG wynosi się wiedzę, energię na dalszą pracę, motywację, nowe pomysły, nowe współprace oraz przede wszystkim przyjaźnie – słyszałem też, że czasem można „coś zaliczyć”.

Do blogerów, do ludzi – to dla Was oraz dla moich czytelników – wiedzcie bowiem, że za tymi nazwami blogów, za tymi adresami www oraz vivivi kryją się osoby zacne, odjechane, takie, no, „so Bieleckie” – poznanie ich offline było przeżyciem, zrodziły się bowiem nie znajomości, a ZNAJOMOŚCI na dłużej niż kilka godzin – mam nadzieję.

Kamilu Newczyński nie mogłem zawrzeć Twojej zajebistości w tym tekście, bo poznałem Cię dużo wcześniej, więc wykluczyło Cię to z tej listy, całuski!!

Moja TrawaIda Mokwa, to miłość od pierwszego kliknięcia „#iloveshe”, znam na pamięć jej numer telefonu, znam na pamięć jej numer IP. Z Mokwą lubię miziać się słowem, opatulać się jej wzrokiem i okrywać milczeniem. 24 godziny wystarczyły żebym stwierdził, że to ta osoba jest jedną z tych, które warto trzymać blisko siebie, że to ktoś z kim możesz po prostu siedzieć i pić herbatę w podartym dresie i przetłuszczonymi włosami, wystawiając środkowy palec do wszystkiego wokół. Dziękuję Ida, że nasza znajomość offline, przyćmiła tę online – spotkamy się w piekle albo w Gdańsku. (BRAWA ZA ORGANIZACJĘ)

NishkaNatalia Tur – nie czytam blogów parentignowych, od teraz zacznę, ale będę czytał tylko ten. Jest to NAJLEPSZY blog parentignowy (do czasu kiedy sam nie spłodzę pierworodnego i będę go przebierał w strój Iron Mana). Od dziś będę rozpieszczał się każdą notką, fundując sobie chwilę relaksu z Panią Tur. Nie miałem pojęcia kim jest Natalia. Poznałem ją poprzez Venilę Kostis i od razu zostałem oczarowany. Świat Nishki, to mój świat, w którym czuję się najbezpieczniej, „najbardziej”. Podobny humor, rozbrajająca szczerość, uśmiech. Natalia jesteś jednym z najmilszych zaskoczeń jakie spotkało mnie w Gdańsku. Dziękuję.

SegrittaMatydla Kozakiewicz – to było przeżycie. O Matyldzie słyszałem wiele dobrego i złego, w głowie jednak przeważało brzęczenie – odbijająca się po zwojach mózgu mantra „Matylda jest fajna, Matylda jest spoko, Segritta ucieszy nie tylko Twoje oko”. Mówiłem Magdzie, zapoznaj mnie z nią do cholery – wiedzcie bowiem, że piękne kobiety mnie onieśmielają i ja nie mogę tak po prostu podejść i powiedzieć „siemano, przypieczętujmy lajka”. W sobotę czułem się jak stalker, moje oczy od czasu do czasu podążały za ciałem Matyldy. W końcu po 27 godzinach i 32 minutach zrobiłem pierwszy krok. Rozmawialiśmy zaledwie 390 sekund, byłem oczarowany, w głowie miałem miłość, w kościach rozlazłość. Mieliśmy mnóstwo okazji do tej rozmowy, ale zrobiliśmy to w Gdańsku. Mogę powiedzieć jedno – to najmilsza osoba jaką znam. Nie podobało mi się wcześniej to, co zrobiła z jednym z producentów aparatów, ale teraz gdyby powiedziała „idź i walcz dla mnie” poszedłbym spalić ich siedzibę, mimo, że uwielbiam tę markę. To dla takich kobiet układa się psalmy, stoi pod oknem z gitarą śpiewając o miłości, pięknych oczach, to od takich kobiet łapie się szczere uśmiechy, które radują serce. Jeszcze kilka takich spotkań, złapiemy się za ręce i uciekniemy na Hawaje.

Bazyl Lia – zaiskrzyło między nami od razu, dałem jej nawet małego Bieleckiego – na własność, zanim zaintonowałem swoje „siemano”. Podziwiałem przez te dwa dni jej bardzo drogie outfity, odprowadzałem ją wzrokiem po całym klubie, biczowałem się żyletką w ubikacji, kiedy ktoś powodował na jej twarzy uśmiech i robił to lepiej ode mnie. To dzięki niej blogerzy mogli pić za darmo, bowiem Bazyl Lia kupiła klub, w którym się bawiliśmy, potem sprzedała go Pawłowi Opydo i ten dał bana na darmowy alkohol. Bazyl Lia rozebrana ze swej tajemniczości, to chodzące dobro po planecie Ziemia. <LOVE>

Marcin Jędras, właściciel bloga kitelancers.com – mimo, że mieszkamy w tym samym mieście tak naprawdę poznaliśmy się dopiero teraz. Poznaliśmy się na tyle, że to właśnie z Marcinem postanowiłem wrócić do Wrocławia jego odjechanym terenowym klasykiem marki Toyota. Rozmawialiśmy o pasji, podróżach, o tym, że warto iść swoją ścieżką, spełniać marzenia. Uwielbiam takich ludzi! Aż dziw, że do tej pory o nim nie usłyszałem. Jego blog może pozwolić odpowiedzieć sobie na pytanie „jak żyć ciekawie, nie wydając przy tym milionów dolarów”. To on będzie prelegentem jeśli tematyka kolejnych BFG będzie dotyczyła pasji i podróży. Mam nadzieję, że nasza znajomość będzie początkiem ciekawe przygody, masz człowieku moje wsparcie – zawsze!

Jan Favre, czyli Stay Flay – wspólna zajawka, wspólne tematy, dwa różne środowiska z których się wywodzimy. Jan to siła, której nie można lekceważyć w blogosferze. Traktowałem go jako pewniaka – byłem pewien, że między nami „zatrybi” – i tak było. Miło jest mieć wokół siebie osoby o tak wyrazistej opinii, które mówią/piszą tyle ile trzeba. Poznanie offline mamy za sobą, teraz czas coś zawojować.

Tomek Nadolny – obserwuje go chyba od początku mojej obecności na Twitterze i od zawsze chciałem go poznać. Czy Tomek mnie zaskoczył? Nie. Byłem przygotowany na świetnego człowieka, takiego, jakiego sobie wyobrażałem, że może być. Trójmiasto ma mocny skład, mocną ekipę, do której bez wątpienia należy Tomasz. Czekałem na to spotkanie niemal dwa lata. Tomaszu, to była przyjemność Cię poznać!

PS Było Was znacznie więcej, nie ze wszystkimi zdążyłem jednak pogadać na tyle, na ile bym chciał, nie miałem takiej okazji jak muszkieter, by bliżej poznać np. „dwóch Arturów”. To dopiero początek, więc przygotowujmy już teraz drogie trunki i czas, by poznać się bardziej.

PS Patrycjo z agencji pracującej przy BFG, siedzącej po lewej stronie sceny przy MacBooku. Tęsknie za Tobą!!