115 - w ciemności - Paweł Bielecki

115 – w ciemności

1 sierpnia 2017

Tam w kompletnej ciemności, gdzie nie ma nawet gwiazd, od czasu do czasu zdarzają się przebłyski. Widzimy je w przyjemnych barwach. Nazywamy to nadzieją. „Byłoby cudownie gdyby”, mówimy i czekamy.

Na dobę człowiek oddycha średnio 21600 razy. Staram się oddychać spokojnie. Zamykam oczy i przepuszczam powietrze przez płuca, myśląc o dziwnej konstrukcji jaką jestem.

Tam w kompletnej ciemności, gdzie nie ma nawet gwiazd, od czasu do czasu zdarzają się przebłyski. Nie mamy nic do stracenia, ale wciąż nieodparte wrażenie sprawia, że czujemy jakbyśmy stracić mogli wszystko. I nieważne jak ciężki mamy plecak, nie zakopiemy go przecież z nami. Wspomnienia ulegają rozkładowi na przestrzeni lat. Również pamięć. Koniec jest zamykającą się powieką.

Tam gdzie od czasu do czasu zdarzają się przebłyski, w kompletnej ciemności uciekamy od tego, do czego wcześniej tak bardzo dążyliśmy.

  • Asia

    Panie Bielecki, jest pan genialny! Ten wpis (i nie tylko ten) jest tak magiczny, że z każdym słowem kocham cię bardziej i chcę więcej. Więcej cię czytać, oczywiście. ;)