Personal branding to również moda

Personal branding to również moda

Zapiski 6 marca 2014

To co ubierasz na siebie kiedy wychodzisz z domu, idziesz do pracy lub do pubu ma znaczenie. Twoja kurtka komunikuje, Twoje buty komunikują, Twoje jeansy komunikują – tym bardziej jeśli jesteś kobietą, a linia bioder kusi na tyle, że mężczyźni skręcają swoje karki, by odprowadzać Cię wzrokiem. To jak wyglądamy ma znaczenie i o tym się czasami zapomina, zwłaszcza podczas wykładów o marce osobistej.

Możesz się sprzeciwić i napisać – „ja nie zwracam uwagi na modę, noszę to, w czym jest mi wygodnie”. Wygodne ciuchy jednak implikują jakiś styl i jest to styl… wygodny właśnie. Twoja, nazwijmy to „moda” to po prostu luźne stroje, w których się czujesz zawsze tak, jakbyś siedział w wygodnym łóżku, przy dobrej książce i z ciepłym kakao w ręce.

Zdarzyło Ci się pewnie przymierzyć jakąś rzecz – nieważne, czy to w przymierzalni, czy podczas domowych zwariowanych przebieranek – i pomyśleć – cholera, wyglądam przeturbogenialnie, ta kurtka świetnie podkreśla moje ramiona, w tych jeansach wyglądam elegancko i stylowo, a koszulka idealnie uwypukla moje mięśnie.

Naukowcy potwierdzili w badaniach, że to, w co jesteśmy ubrani, wpływa na nasze samopoczucie. Jesteśmy ubrani świetnie = czujemy się świetnie. Nie ma w tym absolutnie nic złego. Od wieków ludzie uwielbiali się stroić, robią to nawet zwierzęta (zobacz co wyprawiają ptaki w okresie godowym).

Pamiętaj – zjawiskowo możesz wyglądać w pakiecie ciuchów za 1000 zł z drogiego sklepu i za 50zł prosto z second handu. Wystarczy świadomość tego w czym się wygląda dobrze i już błyszczysz jak milion dolarów.

Dalej sceptyczny? Wyobraź sobie, że masz ważną rozmowę z szefem albo klientem. Na pewno nie ubierzesz dresu, w którym codziennie chodzisz po domu i który jest uwalony ketchupem. Nie ubierzesz również starych adidasów, które mają dziurę w podeszwie. Ubierzesz się inaczej. Nawet mimo wiedzy, że szef nie przejmie się Twoim outfitem, będziesz czuć lekki niesmak, że nie stajesz z nim jako równy z równym, tylko będziesz wyglądać jak fajtłapa.

Jeśli mówisz o personal brandigu, stosuj go w swoim życiu. Świeć przykładem.

Kreowanie marki osobistej, personal branding – to wszystko ma sens, to działa, bywa bardzo pomocne – zwłaszcza online gdzie każdy z nas, w stosunkowo krótkim czasie, może stać się nie tyle ekspertem, co profesjonalistą w danej dziedzinie. Według mnie, wypracowany profesjonalizm online powinien stać na równie wysokim poziomie w świecie żywych, w świecie offline’u. Jest to często zapominane na szkoleniach. Wszyscy skupiają się na blogach i innych social media, jakby zapominając o tym, że przecież z domu też się wychodzi. Tam, na dworze, też trzeba mieć „brand” – najlepiej tożsamy z tym z Internetu. Można mówić pięknie o marce osobistej, można się na tym piekielnie dobrze znać, ale takiej wiedzy, nie można przekazywać w „przebraniu” flejtucha.

To jak wyglądamy, w co się ubieramy ma znaczenie. Możesz kręcić nosem, ale moda jest nieodłączną częścią własnego brandu, o który należy po prostu dbać.

Foto: 1