Miłość trzeba było wynaleźć

Miłość trzeba było wynaleźć

Przestrzeń wydziedziczona 1 czerwca 2014

Wylądowaliśmy razem na rozlanej mleczem łące, płosząc zbaraniałe krowy. Ugięliśmy pod sobą trawę i wróżyliśmy sobie przyszłość. Na tydzień. Bo tylko na tyle sięgała w tych czasach długoterminowa pogoda i program telewizyjny, a o tym, że nie kupię nigdy tych chwil, dowiedziałem się dopiero później z reklamy Mastercard.

Twoje imię drażni mnie podskórnie. Czasem łaskocze, tak jak wtedy, gdy staliśmy razem po kolana w śniegu, patrząc na dopalające się w naszych ustach papierosy. Smak tytoniu krzyczał wstydem zagubionego wczoraj.

Białym kolorem korektora zasłanialiśmy błędy w naszej mowie, bo to „kocham” nie było kochaniem. Było kochaniem niedojrzałym i pełnym obaw. Kochaniem wiotkim. Kochaniem ze społecznego obowiązku, skłaniającego drugą osobę do tego, by w ten czy inny sposób wyraziła uczucia i przywiązanie. Byliśmy naukowcami. Byliśmy obiektami własnych badań. Miłość trzeba było wynaleźć. Od nowa.

Wtedy.

Karmelowy wieczór przedzierał się przez okna. My. Na barykadach uczucia. Wywalczyliśmy dla siebie miejsce, kopiąc butem wszystkich bożków. Zalepialiśmy pustkę. Wiedzieliśmy, że w ścierwie ciała nie ma doskonałej duszy. Więc wypacaliśmy zło, spoglądając w zimne gwiazdy, okryci tylko wspólnym szeptem.

Przekupiony Twoim uśmiechem postanowiłem znowu się uśmiechać. Postanowiłem wyjść poza siebie. Znowu.

Często patrzę na Ciebie poprzez soczewkę 35mm, światło F/1.4. Zajmujesz pierwszy plan. Na Tobie łapię ostrość, zawieszam focus. Reszta? To tło. Jestem skażony przez fotograficzne ujmowanie konturu Twojego ciała.

Teraz.

Myślę o Tobie w przyszłości. To największy komplement, na jaki stać samoświadomą istotę.

  • Izabela K.

    Mam taki ulubiony cytat Hrabala: Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

    Tak właśnie czuję się po przeczytaniu tego tekstu: dziękuję ;)

    • Ojej, ładnie to Hrabal wszystko ujął.
      Czy ja godzien takiego komplementu?
      Niemniej dziękuję!

  • Takiego Cię kocham najbardziej: kiedy wpadasz w tę melodykę i słowa same niosą. Ucałuj ją ode mnie.

  • Ja dałam f16 i wyszedł mi murzyn.

  • Kochać i tak o.tym mówić to piękne.

  • Martyna Kubicka

    Bielecki, Ty poetą jesteś

    • ale, że taki osąd! Akceptuję. Zawsze gdzieś tam pomiędzy wierszami, wierszem mówił mój mózg.
      Uznaję za komplement. Dziękuję.

  • nniby patrzysz przez tę soczewkę 35mm, światło F/1.4, ale i tak widać w tym wpisie Twoje oczy. medżik.

  • marty

    zamurowalo mnie…..swietne!

  • Magda Au

    Ależ tu pięknie u Ciebie!

  • Dotychczas moim-Twoim ulubionym tekstem było „Jesteśmy sobie zapisani w kodzie html”. Jak przystało na dziewczynę informatyka, zachwycałam się. Kiedy dodałeś do tego przedprzedostatni akapit, przepadłam. Bo kiedy informatyk robi jeszcze zdjęcia, to chciałoby się, żeby w akcie największego romantyzmu wydrukował te teksty, podpisał koślawie swoim imieniem i wysłał tradycyjną pocztą na znak, że daje nawiększy komplement, na jaki stać samoświadomą istotę.

  • Bielecki Ty jesteś bardzo zdolnym poetą. Pozdrawiam Was serdecznie.

  • Sundaymorning

    Że sparafrazuję ” Bielecki wielkim poetą jest”! Dobra robota. Lubię to!