3 min

Mam gotyckie podniebienie

Nie to, że nie lubię lekarzy. Uwielbiam. Może inaczej. Doceniam. Powiedzmy sobie jednak szczerze, że z lekarzami nigdy po drodze mi nie było.

„Ma pan gotyckie podniebienie” – zabrzmiało jak wyrok i jednocześnie dziwny komplement, więc pytam dentystki i zgromadzonych praktykantek czy to wyrok, czy może jakiś wyszukany komplement, którego nigdy nie słyszałem. Osąd – słyszę. Niezbity dowód na to, że ewolucja mojej szczęki wymknęła się spod planu bożego. A babcia mówiła: „chodź do kościoła”. (więcej…)

6 min

Work-life balance nie istnieje

Jeden z kolegów z branży kreatywnej powiedział mi niedawno, że muszę odkryć swój work-life balance, bo najwyraźniej zarzynam się w pracy, skoro potrafię odpisać na maila o 2. lub 3. w nocy.

Mój „anioł stróż” (nazwijmy go Marek) należy do tych osób, które w momencie wyjścia z biura swoją pracę mają generalnie w dupie. Proszę mi wybaczyć, ja tak nie potrafię i to nie dlatego, że żyję pracą. Zdaję sobie po prostu sprawę, że jest ona dość istotną częścią mojego życia i – nie oszukujmy się – z życiem właśnie się przeplata. Trudno tak po prostu wyłączyć aspekt codziennej rzeczywistości i udawać, że nie istnieje. (więcej…)

2 min

Szczecin Dąbie

Wyjazd firmowy. Jedziemy pociągiem. To normalna trasa z jedną przesiadką. Ja, Maciej i zarwana noc. Pociąg o 5. rano – nawet jeśli nie wierzy się we wróżby, trudno nie odnieść wrażenia, że ta godzina wróżyć dobrego nic nie może. (więcej…)

1 min

Nikt nie myśli o wschodzie słońca

Trzyma dwie rzeczy. W ręku batonik Prince Polo o smaku orzechowym, a na twarzy nieskrępowaną lekkomyślność, przemieszaną z głupotą osoby, która ufa wszystkiemu, wszystkim. Że zawsze „tak”, rzadziej „nie”.

Usta barwy różowego lukru, pomalowane szminką kupioną w Sephorze albo Hebe. To musi być droga szminka, skoro jeszcze utrzymuje się po ostatniej przygodzie w toalecie. Koledzy myślą: dziwka. Ja myślę: puszczalska. Myślę też, że dobrze jest się czasem zabawić. Koledzy myślą, że chcieliby być na miejscu mężczyzny, który niechybnie przyprawił blond piękność o wyższe tętno. Kelner. Drink. (więcej…)

2 min

Ja i Daewoo Tico nienawiści

I pojawia się na ulicy Tico nienawiści. Niebieskie, bo widać, że niebieskie. I przejeżdża razem z innymi Tico w Tico manifestacji młodzieńczego buntu z piskiem opon wokół ronda przy ulicy Zwycięskiej we Wrocławiu. W nocy wycie opon, jak alarm przeciwlotniczy rozlega się echem po okolicy. Jestem w stanie przysiąc, że konie  z przerażenia rżą w zagrodach w pobliskich stajniach na Partynicach. A ja tylko biernie przyglądam się Tico spektaklowi na 3 cylindry, w sumie na 9, bo Tico włada ulicą w liczbie egzemplarzy trzech właśnie. (więcej…)

2 min

Kolega. Szpital. Alkohol.

Na koniec weekendu widzę radość życia. Początek weekendu był tego przeciwieństwem.

W sobotę odwiedziłem kolegę, alkoholika. W szpitalu leży. Leży, bo nie pije i bez picia wstać za nic nie chce, więc leży. W łóżku przecież stać nie będzie. I ja mu mówię, że może by wstał, może by przeszedł się ze mną wzdłuż korytarza wykończonego linoleum. On nic, tylko leży i patrzy albo patrzy i leży – zależnie od punktu widzenia/leżenia. Chciałbym móc coś dla niego zrobić, dlatego pytam – potrzebujesz czegoś – on mówi, że fajek. Ja na to, że nie mam. On mówi, że szkoda i dalej leży, bo nie pije i bez picia wstać za nic nie chce, więc leży. (więcej…)

Older posts